Wpisy archiwalne w kategorii

100 plus

Dystans całkowity:11926.96 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:598:18
Średnia prędkość:19.93 km/h
Maksymalna prędkość:153.72 km/h
Suma podjazdów:39546 m
Maks. tętno maksymalne:198 (102 %)
Maks. tętno średnie:145 (74 %)
Suma kalorii:246034 kcal
Liczba aktywności:85
Średnio na aktywność:140.32 km i 7h 02m
Więcej statystyk

Na wesele Ride

Piątek, 24 maja 2019 · Komentarze(0)
Kategoria 100 plus

Przez góry i lasy

Niedziela, 1 maja 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Australia, 100 plus
Na niedzielę zaplanowaliśmy sobie z Piotrkiem spokojną wycieczkę do muzeum tramwajów na północy Brisbane. Gdy po 15km dojechaliśmy na miejsce okazało się, że muzeum otwierają za 2 godziny. Usiedliśmy przy stoliku, zjedliśmy po jabłku i otworzyliśmy mapę, żeby popatrzeć, gdzie dalej pojechać. Szybko zauważyliśmy jezioro na północ od Brisbane i w tym kierunku postanowiliśmy się wybrać.

Najpierw pojechaliśmy do Samford Village,



skąd pagórkowatą drogą pojechaliśmy w kierunku Mount Samson (samą górę minęliśmy w znacznej odległości).



W dalszej drodze zrobiliśmy sobie krótki postój na kanapkę i łyk wody.



Dłuższą przerwę zrobiliśmy nad jeziorem Samsonvale, z którego woda płynie w Brisbeńskich kranach.





Postanowiliśmy odwiedzić znajomych mieszkających nad oceanem więc pognaliśmy do Redcliffe, gdzie zatrzymaliśmy sie jeszcze koło wraku statku na miejscowej plaży.





Ze znajomymi umówiliśmy się w Sandgate, czekając na nich wstąpiliśmy na piwko i trafił nam się... Żywiec. Po chwili znajomi już dotarli i przenieśliśmy się do smażalni ryb nad wodą.



Po jedzeniu zaczęło robić się ciemno, do tego zmęczenie więc zdecydowaliśmy się na powrót pociągiem. Po drodze jeszcze telefon od znajomych i wysiedliśmy na South Bank, gdzie akurat w ten weekend odbywał się Festiwal "Urodziny Buddy".





Stamtąd przejechaliśmy ostatnie kilka kilometrów, żeby przekroczyć granicę 100km tego dnia.

Brisbane do Gold Coast

Sobota, 12 marca 2011 · Komentarze(4)
Kategoria Australia, 100 plus
Na dzisiaj zaplanowaliśmy dłuższą wycieczkę na Gold Coast. Już kilka razy przemierzałem tę trasę (tu, tu i tu), ale tym razem pojechałem z Piotrkiem.

W trasie © kosiasz


W trasie © kosiasz


Wczorajsze wyjście na piwko się troszkę przedłużyło więc dzisiaj wstaliśmy trochę później. Z domu wyjechaliśmy o 7 i ruszyliśmy w kierunku trasy rowerowej prowadzącej wzdłuż autostrady. Myślałem, że jest już skończony brakujący odcinek łączący Brisbane z Gold Coast, ale niestety są pewne opóźnienia i w Logan musieliśmy poszukać alternatywy.

Rowerem wzdłuż autostrady © kosiasz


Rowerem wzdłuż autostrady © kosiasz


Queensland to jedyny stan w Australii, w którym nie można jeździć rowerem po autostradach.

Zakaz jazdy © kosiasz


W Daisy Hill, po 30km zrobiliśmy sobie postój na śniadanie. Szybka kanapka z Subway i mogliśmy jechać dalej. Od Beenleigh trasa prowadzi drogami serwisowymi autostrady.

Kaktus © kosiasz


Trasa na Gold Coast © kosiasz


W pewnym momencie zobaczyliśmy szyld "Continental Deli" i jako smakosze giętej musieliśmy sprawdzić asortyment sklepu. Przy okazji trafiliśmy tam na "Porsche Breakfast".

Porsche Breakfast © kosiasz


Porsche Breakfast © kosiasz


Wraz z kolejnymi kilometrami słońce dawało się coraz bardziej we znaki i musieliśmy zrobić sobie odpoczynek nad kanałkiem przy lokalnym bazarku na początku Gold Coast.

Odpoczynek nad kanałkiem © kosiasz


Później wjechaliśmy nad ocean. Dojechaliśmy do Surfers Paradise, gdzie trafiliśmy na występ azjatyckiego zespołu, przy okazji wzięliśmy mapki rowerowe Gold Coast z informacji turystycznej.

Pelikany nad oceanem © kosiasz


Bikestats nad Pacyfikiem © kosiasz


Azjatycka muzyka © kosiasz


Na tronie © kosiasz


Na obiad zatrzymaliśmy się w dzielnicy Broadbeach, gdzie miałem okazję kiedyś mieszkać. Po zregenerowaniu sił pojechaliśmy do stacji kolejowej w Nerang, gdzie złapaliśmy pociąg powrotny do Brisbane.