viajante prowadzi tutaj blog rowerowy

Viajante

Wpisy archiwalne w miesiącu

Kwiecień, 2011

Dystans całkowity:270.26 km (w terenie 77.77 km; 28.78%)
Czas w ruchu:19:02
Średnia prędkość:14.20 km/h
Maksymalna prędkość:55.30 km/h
Suma podjazdów:1100 m
Liczba aktywności:9
Średnio na aktywność:30.03 km i 2h 06m
Więcej statystyk

Noosa - Tewantin Forest

Wtorek, 26 kwietnia 2011 | dodano: 08.05.2011

Ostatniego dnia przerwy świątecznej część z nas wybrała się jeszcze do lasu Tewantin Forest, żeby pojeździć na rowerach. Piotrek wyruszył pierwszy na swoim jednośladzie, my dołączyliśmy po chwili samochodami ze wszystkimi bagażami.

W lesie wskoczyliśmy szybko na drogę pożarową, którą wdrapaliśmy się na górę.



Powrót prowadził singlami z rożnymi przeszkodami. W trakcie jazdy zaczął jeszcze padać deszcz, skręciliśmy w złą stronę i wyjechaliśmy na drugim końcu lasu.



Pokonując drogę do samochodu, natrafiliśmy na przeszkodę w postaci zalanej przez deszcz ścieżki. Z gałęzi zrobiliśmy mostek i udało nam się przejść z rowerami na drugą stronę. Do samochodu dojechaliśmy cali mokrzy i brudni.





Po chwili byliśmy już na plaży, gdzie w oceanie opłukaliśmy sie z błota.


Kategoria Australia

Noosa - Sunshine Coast Hinterland

Sobota, 23 kwietnia 2011 | dodano: 03.05.2011

Na sobotę zaplanowaliśmy męski wypad do lasu. Wstaliśmy nie za wcześniej (wakacje) i ok 10 wyjechaliśmy w kierunku Sunshine Coast Hinterland.



Piotrek ustalił trasę na ok 60-70km, na początku wszyscy byli zachwyceni. Po kilku kilometrach asfaltem wjechaliśmy do lasu i zaczęła się fajna jazda.





Zrobiliśmy sobie krótki postój nad zalewem, przy okazji uzupełniliśmy wodę w bidonach i pojechaliśmy dalej. Niestety okazało się, że z powodu ostatnich deszczów trasa jest nieprzejezdna, można by przejść te 10km, ale w australijskich lasach lepiej nie ryzykować spotkania węża czy innego dzikiego zwierza.



Pojechaliśmy kilka kilometrów asfaltem i nastąpiło rozstanie, na 25km Adam i Sam wrócili do domu, a ja z Pedrosem pojechaliśmy dalej w międzyczasie korygując naszą dalszą trasę. W pewnej chwili mięliśmy ambitny plan dobicia do setki, ale 80km też jest dobre. Z miejscowości Pomona pojechaliśmy na północ, gdzie znajome widoki przypomniały nam trasę z przed dwóch lat.





Z asfaltu skręciliśmy na żwirówkę, która po chwili przemieniła się w trasę przez las pod górę, do tego co chwilę musieliśmy otwierać furtki, gdyż ścieżka prowadziła przez prywatne posesje.



Na szczycie góry po kilku kilometrach prowadzenia rowerów z przerwami na jazdę, zobaczyliśmy widok na całą okolicę oraz ocean spokojny.





Stąd zjechaliśmy na dół i przed nami było kilkanaście kilometrów jazdy powrotnej. Na miejscu w Noosaville spotkaliśmy resztę wycieczki. Trafiliśmy akurat na zachód słońca więc nie mogliśmy się powstrzymać się od zrobienia sobie zdjęć z zachodem słońca, palmami i rowerami.






Kategoria Australia

Noosa - Peregian Beach

Piątek, 22 kwietnia 2011 | dodano: 03.05.2011

Z okazji 5-dniowej przerwy wielkanocnej już od dłuższego czasu planowaliśmy z Pedrosem wyskoczyć gdzieś z rowerami poza miasto. Z czasem znalazło się więcej chętnych i w końcu w piątek spakowaliśmy się i pojechaliśmy w 6 osób do Noosa Heads.

Gotowi na wakacje © kosiasz


Byliśmy już tam z Piotrkiem z rowerami przed jego chwilowym powrotem do Ojczyzny w 2009 roku.

Na początek pierwszego dnia zabraliśmy ze sobą dziewczyny i pojechaliśmy wzdłuż oceanu do Peregian Beach, gdzie zatrzymaliśmy się na barbecue.

Barbecue © kosiasz


Z Piotrkiem niedawno kupiliśmy sobie koszulki rowerowe Polski i miały one swój debiut tego dnia.

Polska © kosiasz



Kategoria Australia

Mt Joyce Escape-2011 MTBA Marathon Championships

  • DST 34.39km
  • Teren 33.00km
  • Czas 03:59
  • VAVG 8.63km/h
  • VMAX 40.00km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Sprzęt Specialized Rockhopper Expert
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 17 kwietnia 2011 | dodano: 01.05.2011

Akurat w tę niedzielę odbywały się Mistrzostwa Australii, Pedro postanowił mi pokazać jak wygląda maraton MTB. Dzień wcześniej pojechaliśmy odebrać zestaw startowy, ja kupiłem sobie również koszulkę rowerową przygotowaną na te zawody.

W drodze na zawody © kosiasz


Góra Mt Joyce znajduje się ok 80km na południe od Brisbane, a zawody odbywały się w świeżo otwartym parku rowerowym, nad zalewem w górach.

Trasa maratonu © kosiasz


W pełni sił przed maratonem © kosiasz


Rajd okazał się trudny, (Pedro to przyznał), w sumie trasę 35km (miało być 40) przejechałem w 4 godziny (odpoczynek wliczony) i zająłem miejsce 60 z 65 :) Chyba jednak wolę spokojną jazdę bez ścigania się, ale to nie oznacza, że nie spróbuję jeszcze swoich sił w zawodach rowerowych.

W pewnym momencie jak zrobiłem fikołka w krzaki, to ktoś z tyłu mi pogratulowałem ładnego lotu. Po chwili ktoś mi powiedział, że widział węża w okolicy mojego upadku, dobrze, że na niego nie wpadłem :/

Po rajdzie © kosiasz


Poniżej filmik nakręcony na jednej z tras w tym parku.


Kategoria Australia

Piwko po pracy

Czwartek, 14 kwietnia 2011 | dodano: 01.05.2011

Po pracy umówiliśmy się z Adamem, że go odwiedzimy w Polskim Klubie, gdzie uraczył nas polskim piwkiem. Po tym pojechaliśmy we trójkę na przejażdżkę po mieście i trafiliśmy do Powerhouse, gdzie napiliśmy się kolejnego browarka.


Kategoria Australia

Po pracy po mieście

Środa, 13 kwietnia 2011 | dodano: 01.05.2011

Wieczorem po pracy wybrałem się z Pedrosem na krótką przejażdżkę po mieście.


Kategoria Australia

Niedziela na Straddie

  • DST 52.76km
  • Teren 20.00km
  • Czas 03:39
  • VAVG 14.45km/h
  • VMAX 55.30km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 510m
  • Sprzęt Specialized Rockhopper Expert
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 10 kwietnia 2011 | dodano: 01.05.2011

Dzisiaj wybrałem się z Pedrosem i Martą na trzecią największą na świecie wyspę piaskową. Pobudka wczesna o 5 (tzn taka jak codziennie do pracy), samochód zostawiliśmy na parkingu w Cleveland, a o 7 płynęliśmy już promem na North Stradbroke Island.

Na początek pojechaliśmy nad jezioro Brown Lake, gdzie mieliśmy śniadanie. Po chwili odpoczynku ruszyliśmy dalej w drogę.

W drodze do Brown Lake na North Stradbroke Island © kosiasz


Relaks nad Brown Lake © kosiasz


Kolejne ok 5 km jechaliśmy asfaltem w poprzek wyspy i wtedy odbiliśmy nad kolejne jezioro, tym razem Blue Lake.

Nad Blue Lake © kosiasz


Na trzeciej największej na świecie wyspie piaskowej © kosiasz


Po kolejnych kilku kilometrach zobaczyliśmy już ocean, najpierw trzeba było przejść przez grząski piasek, ale na plaży był już mocno ubity, stąd też wiele samochodów na nim.

10km na plaży © kosiasz


Eksploracja wydm © kosiasz


Plażą jechaliśmy ok 10km. Gdy dojechaliśmy do miejscowości Point Lookout, chcieliśmy się wykąpać w oceanie, do czego sprzyjała pogoda. Niestety akurat dzisiaj rekiny miały łatwą wyżerkę, ławica ryb wpłynęła do zatoki, a stado rekinów podpływało co chwilę, żeby zaspokoić swój głód.

Uwaga na rekiny! © kosiasz


Rekiny na wyżerce © kosiasz


Sesja na skałkach © kosiasz


Po chwili, sami zgłodnieliśmy i poszliśmy na lunch do smażalni ryb. Po posiłku wybraliśmy się na spacer wokół przepięknego North Gorge.

Odpoczynek nad oceanem © kosiasz


North Stradbroke Island © kosiasz


Zdobywcy © kosiasz


Kolejny etap na rowerach to powrót do Dunwich, gdzie napiliśmy się piwka na zmęczone mięśnie.


Kategoria Australia

Dirt Fest

Niedziela, 3 kwietnia 2011 | dodano: 04.04.2011

Dzisiaj odbywały się zawody XC na Sunshine Coast na północ od Brisbane. Pobudka o 5 rano, wrzucamy rowery na pakę i jazda ok 100km do lasu.

Gotowi na rajd © kosiasz


Były to moje pierwsze jakiekolwiek zawody w terenie. Pętla miała 7 km i była opcja krótka - 3 kółka i długa - 7. W ostatnich dniach padało i organizatorzy przed startem informowali o błocie, którego można się spodziewać na trasie. Jednak jego ilość była taka, że prawie połowę trasy musieliśmy prowadzić rowery. Dodatkowo jeszcze nie nauczyliśmy szybkiego wypinania w terenie i ok 5-6 razy wylądowałem w środku błota czy w krzakach. Po pierwszym kółku zdecydowaliśmy się zakończeniu udziału w wyścigu.

Po rajdzie © kosiasz


Za 2 tygodnie jedziemy na maraton, nie będzie tak łatwo się wycofać w trakcie - i tak trzeba wrócić do punktu startu.


Kategoria Australia

Daisy Hill

Sobota, 2 kwietnia 2011 | dodano: 04.04.2011

Rano rzuciliśmy rowery na pakę i prosto z pracy o 12 ruszyliśmy w kierunku Daisy Hill, żeby w lesie wypróbować nowe pedały. Daisy Hill Forest to jedno z trzech głównych miejsc (obok Mt Coot-Tha i Nerang) w okolicach Brisbane, gdzie przygotowane są specjalne trasy MTB.

Chcieliśmy potrenować wypinanie się z pedałów w terenie i na początku szło nam dobrze, aż do pierwszej skuchy. Tuż po wjechaniu do "Tunelu Miłości" Piotrek przytulił się do kamieni i jazda na dziś się skończyła. Szybki powrót do samochodu i pędem do serwisu rowerowego, żeby naprawić przednią manetkę na jutrzejszy rajd.

Daisy Hill Forest © kosiasz


Kategoria Australia