Dzisiejsza podróż do pracy na rowerze zakończyła się dosyć szybko. W pewnym momencie usłyszałem jak mi się przebija tylne koło, udało mi się jeszcze przejechać kilkaset metrów i musiałem niestety przesiąść się na prom. Dobrze, że zawsze daję sobie kilkanaście minut zapasu więc byłem w pracy na czas.
Rano pojechałem nad rzeką. W drodze powrotnej postanowiłem podjechać do szpitala Royal Children Hospital, żeby obejrzeć drugi (obok tego na King George Square, opisywałem go już kiedyś) nowoczesny parking rowerowy. Niestety był zamknięty, tzn członkowie mogą się dostać do niego, obcy tylko w godzinach działania recepcji.
Rowerowe ciekawostki z Down Under: Artykuł. W Melbourne (stan Victoria) postanowiono wprowadzić równouprawnienie rowerzystów na drogach, zaczęli od wyrównania wysokości mandatów. Drugi artykuł. Rząd stanu Queensland (w nim mieszkam) przewiduje, że do 2020 roku 20% podróży do pracy będzie rowerami i 14% środkami komunikacji miejskiej. Opisują ciekawe pomysły na zachęcenie podróżowania komunikacją miejską m.in. darmowy internet w autobusach i pociągach.
Rano do pracy, a po niej pojechałem na uroczyste otwarcie nowego mostu.
Jak podają gazety, przez most przeszło ponad 170,000 ludzi. Mnie najbardziej na tym moście cieszy ścieżka rowerowa, która połączy rozerwaną trasę rowerową Moreton Bay Cycleway, jak już pisałem kiedyś, ma mieć ok 150km wzdłuż wybrzeża łącząc Sunshine Coast na północ z Gold Coast na południe od Brisbane.
W sobotę rano jadąc do pracy myślałem, że zamarznę. Wreszcie poczułem zbliżającą się zimę. Temperatura spadła do 10'C i było za zdecydowanie za zimno. Jak widać, człowiek łatwo się przyzwyczaja do wysokich temperatur i zapomina o niższych :) Po pracy było już normalnie 24'C.
Wreszcie po prawie dwóch tygodniach udało mi się znaleźć czas na rower. Poszedłem do serwisu wymienić dętkę, a później zrobiłem sobie pętlę po mieście.
Ostatnio policja zaczęła wlepiać rowerzystom mandaty za przekroczenie prędkości w ścisłym centrum miasta, gdzie rok temu zostało wprowadzone ograniczenie do 40km/h. Na domiar złego, policjanci uparli się i nie chcą wlepiać mandatów i dają tylko wezwania do sądu, nawet jak ktoś prosi o mandat bo nie ma czasu latać po sądach.
Dzisiaj wybrałem się na pierwsze urodziny córki znajomych. Z tej okazji zorganizowali grilla w parku. Przy okazji zorganizowali zbiórkę pieniędzy dla oddziału szpitala, który pomógł Gabrieli w jej pierwszym miesiącu życia. Szczegóły tutaj.
Jadąc tam miałem spotkanie z zaspanym kierowcą, tak tłumaczę nieustąpienie mi mimo, że miałem zielone światło. Rozpędziłem się z górki, bo za światłami miałem pod górkę więc chciałem dojechać jak najdalej. Niestety na drodze stanął mi samochód, udało mi się trochę przyhamować i uderzyłem tylko w tylne koło. Zrobiłem fikołka na środku skrzyżowania, na szczęście w tym czasie byłem tylko ja i ten samochód. Kobieta zatrzymała się po kilkudziesięciu metrach zobaczyć co jej stuknęło w samochodzie, widząc mnie na ulicy podbiegła i zaczęła się tłumaczyć. Koniec końców, nic wielkiego rowerowi się nie stało, mi też. Na miejsce grilla, gdzie były łazienki miałem jeszcze kilka kilometrów, a i tak byłem przed czasem.
Później odwiozłem znajomych samochodem do domu, a ja przejechałem się z Logan do Beenleigh, gdzie złapałem pociąg powrotny do Brisbane. Wieczorem podjechałem na koncert znajomego, a później pojechałem do Adama do pracy na piwko.