Początek
trasy prowadził przez Liwski Las więc wiedziałem, że muszę spodziewać się
piasków i szutrów na początku dnia i tak było aż do miejscowości Pogorzelica. Od Pogorzelicy do Niechorza jechałem wzdłuż torów kolejki wąskotorowej. W Niechorzu zatrzymałem sie na chwilę koło jeziora Liwia Łuża. Pojechałem dalej i zaraz za Rewalem zrobiłem sobie postój na porannego gofra i kawkę. Dalej pojechałem w
kierunku Dziwnowa, ale postanowiłem wydłużyć trochę trasę, żeby nie dojechać za wcześnie do Świnoujścia (byłbym jakieś 5-6 godzin przed odjazdem pociągu). Przed Dziwnówkiem odbiłem na Kamień Pomorski i w ten sposób objechałem Zalew Kamieński od południa. W
Kamieniu Pomorskim zwiedziłem Muzeum Historii Ziemi Kamieńskiej i dalej pojechałem do Wolina, gdzie jest zrobiłem sobie przerwę na obiad. Z tamtąd pojechałem
w kierunku Wolińskiego Parku Narodowego, gdzie spodziewałem się szutrów. W parku zatrzymałem się też przy zagrodzie żubrów. Dalej pojechałem do Międzyzdrojów i później lasem do Świnoujścia. W Świnoujściu po przepłynięciu rzeki promem pojechałem pod
granicę niemiecką, żeby zrobić sobie zdjęcie na granicy. W Świnoujściu miałęm trochę zapasu czasu więc zjadłem kolację i o 19:50 miałem już pociąg powrotny do Warszawy, do której dojechałem po 10 godzinach.
Po spędzeniu dwóch nocy w Kopaniu, dzisiaj ruszyłem w kierunku Świnoujścia z planem szukania noclegu po około 100-120km czyli w połowie drogi. Od razu wskoczyłem na EuroVelo10 i wzdłuż plaży pojechałem do Darłówka i Darłowa znalazłem ławeczkę z Leopoldem Tyrmandem więc musiałem się zatrzymać na szybką fotkę. Jak się okazało akcja jednej z powieści Tyrmanda - "Siedem dalkich rejsów" - dzieje się w powojennym Darłowie. W Iwiecinie - dawnej wsi cysterskiej - zatrzymałem się koło XIV-wiecznego kościoła i poczytałem trochę o historii miasteczka. Jadąc dalej dojechałem do jeziora Jamno 10 największego jeziora w Polsce, Dalej pojechałem mierzeją między jeziorem, a Bałtykiem. Za Mielnem zrobiłem sobie postój na drugie śniadanie. Dzisiaj droga była całkiem całkiem dobra prawie przez cały czas prowadziła asfaltowymi ścieżkami rowerowymi. Krótki postój zrobiłem sobie jeszcze w Kołobrzegu na molo i niedługo za Kołobrzegiem zaczęło się chmurzyć i trochę kropić. Zacząłem rozglądać się za noclegiem, który znalazłem w Mrzeżynie. Szczęśliwie, bo w sezonie dla jednej osoby na jedną noc ciężko coś znależć.
Jadąc z Łeby do Świnoujścia postanowiłem trzymać się jak najbardziej szlaku EuroVelo 10. Niestety początek nie był najlepszy, droga prowadziła przez pola i lasy. Lepszy odcinek (przez chwilę) był dopiero od miejscowości Gać, stamtąd dojechałem do Izbicy gdzie zrobiłem sobie dłuższy postój na śniadanie w bazie turystycznej. Po przestudiowaniu trasy postanowiłem kontynuować, gdyż EV10 miała prowadzić już lepszymi drogami, z wyjątkami. Jedynie między Skórzynem a Klukami mogłem spodziewać się trudniejszego odcinka, gdyż prowadził przez bagnienny obszar - Ciemińskie Błota, szczęśliwie było sucho i przejechałem bez większego problemu. W miejscowości Kluki zatrzymałem się przy skansenie - Muzeum Wsi Słowińskiej. Szlaku rowerowego trzymałem się do miejscowości Smołdzino, ale już za nią postanowiłem jechać asfaltem, gdyż szlak prowadził skrótami przez pola, a godzina dotarcia do Kopania zapowiadała się o jakieś 2 godziny później niż oryginalnie planowałem. Tak dojechałem do Ustki. Z Ustki do Jarosławca miałem trzymać sie trasy EV10, ale okazało się, że jest fajna, nowa ścieżka rowerowa wzdłuż trasy wojewódzkiej i tak dojechałem dojechałem aż do jeziora Wicko, gdzie znowu spotkałem się z EV10 i pojechałem w kierunku na Jarosławiec. Od Jarosławca do Kopania jechałem już ścieżka rowerową wzdłuż Bałtyku. W Kopaniu zatrzymałem się na dwie noce na kampingu, gdzie udało mi się wypożyczyć namiot.
Rano złapałem pociąg z Dworca Wschodniego do Łeby i po dotarciu na miejsce najpierw pojechałem na kwaterę zostawić rzeczy. Szybko się rozpakowałem i pojechałem na przejażdżkę po mieście.
Dzisiaj dla odmiany od szosy umówiłem się z kumplem na jazdę po lesie. Najpierw jeszcze pojechałem do brata, żeby zmienić szosę na górala i o 8 ruszamy nad Wisłę. Po chwili docieramy nad rzekę i jedziemy tuż przy brzegu, którędy też prowadzi żółty szlak pieszy (Szlak dookoła Mazowieckiego Parku Krajobrazowego). Wisła zabrała ziemi w ostatnim czasie - ścieżki prowadzące do wody, do tego część trasy była bardzo zarośnięta - znak, że ostatnio tłumów tu nie było. Jak jechałem tędy ostatnim razem to nie było problemu z przejazdem.W zdłuż Świdra prowadzi przyjemna, kręta trasa. W Mlądzu odbijamy na czerwony szlak pieszy - Warszawska Obwodnica Turystyczna - i jedziemy dalej wzdłuż Mieni aż do Wiązownej. Tam zawracamy i jedziemy do Góry Lotnika, wszak dzisiaj 1 Sierpnia. Tam niestety zauważam, że przebiłem dętkę. Brak dętki, ani nawet pompki zmusza mnie do pieszego powrotu do domu. Jakieś 2 km przed domem znajduję miejski zestaw naprawczy, gdzie podpompowuję koło i jakoś dojeżdżam do domu.
Od jakieś czasu myślałem, żeby przejechać dookoła Kampinoskiego Parku Narodowego. I w niedzielę nadażyła się ku temu okazja. Część rowrerzystów SzoSza umówiła się na spokojną przejażdżkę wokół Kampinosu, od razu zgłosiłem swoją chęć.
Zbiórka o 6 rano pod Decathlonem na Bemowie więc pobudka o 4, żeby spokojnym tempem dojechać na miejsce przed czasem. Sama pętla miała mieć niecałe 170km więc nie chciałem szastać siłami przed właściwym startem. Na miejscu zbiórki zebrało się 11 osób i po drodze dołączyła trójka spóźnialskich. Trasa bardzo przyjemna, w większości lokalnymi drogami. Pierwszy dłuższy postój mieliśmy po ok 68km, zatrzymaliśmy się na słynne jagodzianki w Secyminie. Głowny postój mieliśmy w Sochaczewie po ponad połowie trasy, a chwilę później postój na zdjęcie u Fryderyka w Żelazowej Woli.
Od wyjścia z domu do powrotu minęło 12 godzin, samej jazdy 8:30.
Ostatnio odkryłem stronę Zalicz Gminę i po tej trasie mogę dodać 8 nowych gmin: Brochów, Czosnów, Kampinos, Leoncin, Młodzieszyn, Sochaczew - obszar wiejski, Sochaczew - teren miejski i Łomianki.
Zalicz Gminę 138+8 Brochów, Czosnów, Kampinos, Leoncin, Łomianki, Młodzieszyn, Sochaczew - teren miejski, Sochaczew - obszar wiejski
Dzisiaj z chłopakami z SzoSza (Szosowe Szaleństwo) wybrałem się na "spokojną" przejażdżkę. Zbiórka o 7 rano pod Syrenką na bulwarach i stamtąd ruszamy w kierunku Zalewu Zegrzyńskiego, gdzie robimy pierwszy postój. Trasa bardzo fajna, można było się rozpędzić. Kolejny postój zrobiliśmy na kawę i lody w Radzyminie.
Zwykle jeżdżę samemu i wolniej, ale raz na jakiś czas fajnie przejechać się szybciej i zmęczyć.
Po całym dniu przed kompem musiałem w końcu wyjść z domu. Przejechałem się zielonym szlakiem rowerowym PTTK z Łazienek w kierunku Lasku Bielańskiego. Na Żoliborzu widziałem nadchodzące chmury burzowe i zawróciłem. Szczęśliwie do domu dotarłem tuż przed burzą.
Dzisiaj wybrałem się na szybką pętlę z Szosowym Szaleństwem. 55km ze średnim tempem 30km/h to dla mnie spory wyczyn, ale dałem radę. Osobiście wolę spokojniejszą jazdę turystyczną, ale raz na jakiś czas będę dołączał do nich dla odmiany :-)
W
ramach zwiedzania Mazowsza dzisiaj wybrałem się pociągiem do Siedlec, żeby
wrócić do domu rowerem. Pobudka o 4 rano, żeby złapać pierwszy pociag i o 6:30
byłem już gotowy do jazdy ze stolicy byłego województwa siedleckiego w kierunku domu. Jeszcze na Dworcu
Wschodnim na peronie przywitał
mnie wschód słońca :-)
Planując
trasę użyłem aplikacji mapy.cz co niestety (nie pierwszy raz) spowodowało, że
zamiast asfaltem kilka razy musiałem jechać szutrami lub nawet piaszczystymi
drogami, ale dałem radę :-) Kilka punktów turystycznych zaczerpnąłem z
przewodnika Mazowsze na weekend. Trasa ogólnie fajna, różne rodzaje dróg, jazda
przez lasy, łąki, pola, wzdłuż rzek czy przez wsie i mniejsze lub większe
miasteczka.
Kilka
słów o Siedlcach - jest to byłe miasto wojewódzkie, po reformie zdegradowane do
powiatowego. Chociaż, że obecnie znajduje się w województwie mazowieckim to
znajduje się na Podlasiu Południowym. Historycznie
położone jest na północnych rubieżach Małopolski, u zbiegu granic Mazowsza i
właściwego Podlasia.Najstarszy
przekaz o miejscowości Siedlecz pochodzi z 1448 r.
Na
początku, podjechałem
pod Muzeum Regionalne, które znajduje się w ratuszu miejskim wybudowanym w
latach 1763-1766.
Tuż obok niego wypatrzyłem ławeczkę Stefana Żeromskiego więc
musiałem zrobić sobie zdjęcie.
Według
przewodnika najefektowniejsza budowlą Siedlec jest pałac Ogińskich wybudowany
ok 1730 roku i rozbudowany przez Aleksandrę Ogińska w latach 1779-1781, dzisiaj
siedzibę ma tutaj Akademia Podlaska.
Z
Siedlec wyjechałem w kierunku północnym na Węgrów i po kilku kilometrach
zjechałem na mniej uczęszczane lokalne drogi przejeżdżając przez różne wsie.
Początkowo trasa prowadziła wzdłuż Liwca. Na całej
długości rzeki wyznaczono 2 obszary Natura 2000: specjalny obszar ochrony
siedlisk - Ostoja Nadliwiecka (PLH140032) oraz obszar specjalnej ochrony ptaków
- Dolina Liwca (PLB140002).
We wsi
Sucha znajduje się Muzeum Architektury Drewnianej Regionu Siedleckiego, którego
głównym obiektem jest stary modrzewiowy dwór wzniesiony w
1743 roku. W latach 1945-1988 mieszkali w nim pracownicy
PGR. Po odrestaurowaniu nadano mu rangę obiektu muzealnego
i wokół niego od kilku lat gromadzone są zabytkowe budowle drewniane,
przenoszone z bliskich i dalszych okolic.
Między Suchą
a Kałuszynem momentami droga jak wcześniej wspomniałem nie nadawała się dla
szosówki i kilka razy musiałem zsiąść z siodełka i prowadzić rower.
Pierwszy
dłuższy postój, zrobiłem sobie w Kałuszynie, po około 45km jazdy. Najlepszy
okres w dziejach Kałuszyna rozpoczęło uruchomienie w 1823r. traktu bitego do
Brześcia.
Kolejny
punkt na trasie to tramwaj konny w Mrozach. Jego historia
związana jest z budową szpitala w Rudce który powstał na skutek rozszerzającej
się w 1898r. epidemii gruźlicy.Sanatorium
znajdowało się kilka kilometrów od stacji kolejowej.
Po drodze do
Mińska Mazowieckiego mijałem rzekę Mienię, z którą miałem znowu się spotkać na
ostatnim odcinku do Józefowa. W Mińsku zatrzymałem się na chwilę w parku koło
Pałacu Dernałowiczów, obecnej siedziby Miejskiego Domu Kultury. W XVI wieku
wybudowany został dwór, który z czasem został przebudowany w barokowy pałac, a
później w pałac w stylu klasycystycznym.
Z Mińska do
domu wróciłem podobną drogą co ostatnio, z tym, że w Gliniance zamiast w
kierunku Woli Karczewskiej pojechałem do Wiązownej i tam wzdłuż Mieni i Świdra
dojechałem do Józefowa, skąd już prosta droga na Grochów.
Niestety ze
względu na wczesną porę mojej wycieczki do żadnego muzeum nie udało mi się
dostać więc będę musiał tam wrócić.
Zalicz Gminę 128+7 Cegłów, Grębków, Kałuszyn, Mokobody, Mrozy, Siedlce - teren miejski, Siedlce - obszar wiejski