W święta też trzeba się poruszać więc dzisiaj wybraliśmy się na leniwą wycieczkę wzdłuż Wisły i Świdra. Monika jeszcze nie miała okazji zobaczyć tej okolicy więc nie trzeba było długo namawiać.
Gdy tylko Monika powiedziała mi, że jedzie do Poddębic na szkolenie, od
razu sprawdziłem na mapie gdzie one dokładnie się znajdują. Po chwili już
wiedziałem, że udam się tam ze Skierniewic, które były w tym momencie moim
najdalszym punktem na zachód od Warszawy. Najpierw sprawdziłem trasę na
garminie, potem na mapy.cz dodałem atrakcje turystyczne i trasa była gotowa. Wiedziałem
jednak, że będę miał mało czasu na zwiedzanie, bo umówiliśmy się w Poddębicach
na 12:30, gdy skończy się jej spotkanie. Wczesna pobudka o 4:15 i tuż przed 5
melduję się na dworcu wschodnim skąd rusza mój pociąg do Skierniewic.
W Skierniewicach jestem ok 6:30, szybka kawka i ruszam w kierunku Makowa.
Jedzie się całkiem przyjemnie, ale od ok 10km przez kolejne 10km nawierzchnia
to dziury z asfaltem, jedynie krótka przerwa w Lipcach Reymontowskich, gdzie
jest lepsza droga. Również w Lipcach Reymontowskich mam pierwszy postój koło
muzeum regionalnego im Reymonta, nie spodziewałem się, żeby było otwarte w
okolicach 7 rano więc po chwili ruszam dalej.
Na pierwszy drewniany kościół tego dnia trafiam w Kołacinku. Kolejny punkt
na mapie to Dwór w Woli Cyrusowej, niestety jest on zniszczony, ale wygląda jakby
miał być wyremontowany. W Niesułkowie mijam drewniany kościół św. Wojciecha i
dalej drogą wojewódzką dojeżdżam do Strykowa mniej więcej w połowie mojej
trasy. Za Strykowem z powrotem wjeżdżam na drogę wojewódzką i jadę nią do
Kębliny, gdzie tuż koło starego dworu odbijam na lokalną drogę. W Dzierżąznej
podjeżdżam do dworu, w którym znajduje się obecnie gminny ośrodek kultury, a
sam budynek jest ładnie odnowiony, dodatkowo znajduje się on nad stawem na rzeczce
Ciosence co dodaje uroku.
Kolejny postój robię w Ozorkowie na około 70km. Patrząc na średnią prędkość
i pozostały dystans wychodzi mi, że mam pół godziny zapasu. W Parzęczewie podjeżdżam
pod zabytkowy młyn i dalej jadę już prosto do Poddębic, do których dojeżdżam na
12.
Trasa przyjemna, poza tymi 10km na początku, większość drogami lokalnymi,
kawałek wojewódzką bez pobocza, za to krajówka do Ozorkowa z szerokim poboczem.
Pogoda też dopisała, tzn. jak rano
jechałem do pociągu, termometr pokazywał -1°C, ale później zrobiło się cieplej
i na koniec było już około 15°C.
0 km - koleje mazowieckie
0 km - Dworzec kolejowy z 1873 roku w Skierniewicach
8 km - kościół parafialny pw. św. Wojciecha, 2 poł. XVIII w Makowie
18 km - kościół pw Znalezienia Krzyża Świętego z 1870 w Lipcach Reymontowskich
18 km - Lipce Reymontowskie
18 km - Muzeum regionalne im. Władysława Reymonta w Lipcach Reymontowskich
28 km - kościół drewniany pw. Wszystkich Świętych z XVIII w w Kołacinku
37 km
40 km - drewniany kościół pw. św. Wojciecha z XVII w w Niesułkowie
46 km - kościół pw. św. Marcina z 1907 roku w Strykowie
60 km - dwór z początku XX w w Dzierżąznie (1943-45 filia obozu dla małoletnich Polaków w Łodzi)
72 km - Ozorków
72 km - kościół św. Józefa z 1668 w Ozorkowie
72 km - Ozorków
80 km - zabytkowy młyn z XIX/XX wieku w Parzęczewie
100 km - Poddębice
100 km Nowe gminy: Maków, Lipce Reymontowskie, Rogów, Dmosin, Brzeziny, Stryków, Zgierz (gmina wiejska), Parzęczew, Dalików, Poddębice
Po czwartku z
pracą i zwiedzaniem Rzeszowa, w piątek miałem pojechać tylko do Łańcuta i tam
spotkać się z Moniką, spakować rower do bagażnika i wrócić do Warszawy. Jednak,
patrząc na moją mapę rowerową i zaliczonych gmin, pomyślałem, że może pojadę do
Sandomierza przez Stalową Wolę, żeby połączyć Rzeszów z trasą po Roztoczu,
którą przejechałem w 2008. Jak pomyślałem, tak zrobiłem.
W piątek rano po
śniadaniu wsiadłem na rower i ruszyłem w kierunku Stalowej Woli. Pierwsze 12km
do Głogowa Małopolskiego prowadziło początkowo przez miasto, a później krajową
9. Dalej trasa prowadziła już w większości lokalnymi drogami. Tego dnia nie
było wiele atrakcji po drodze, przejeżdżałem przez mniejsze miejscowości.
Deszcz pojawiał się raz na jakiś czas, ale pokropiło z 5 minut i przestawało,
pogoda zupełnie inna niż w Warszawie, gdzie padało. Jedynie problemem był wiatr
z północnego-zachodu, ale też były spore odcinki, gdy się uspokajał więc dało
radę jechać.
Pierwszy i jedyny
dłuższy postój zrobiłem w Stalowej Woli, a dokładniej dzielnicy Rozwadów.
Zatrzymałem się w Muzeum Regionalnym. Miałem zapas czasu więc zwiedziłem
wystawę, aby dowiedzieć się więcej o okolicy zanim powstała Stalowa Wola. W
Muzeum była też kawiarnia więc napiłem się kawy i ruszyłem w drogę do
Sandomierza. Jak wyjeżdżałem, Monika dała mi znać, że rusza samochodem z
Rzeszowa.
Do Sandomierza
dojechaliśmy w tym samym czasie, ja jeszcze tylko musiałem/chciałem dokręcić 2
km, żeby było 100km na liczniku.
16 km tuż za Głogowem Małopolskim
30 km kościół w Woli Raniżowskiej
42 km kościół w Spiach
70 km dawny budynek sądu w Rozwadowie (Stalowej Woli)
71 km Muzeum Regionalne w Pałacu Lubomirskich w Rozwadowie (Stalowej Woli)
71 km Muzeum Regionalne w Rozwadowie (Stalowej Woli)
78km okolice Kotowej Woli
92 km kościół Świętej Rodziny w Trześni
100 km rynek w Sandomierzu
100 km Stare Miasto w Sandomierzu
100 km Stare Miasto w Sandomierzu
Nowe gminy przejechane: Głogów Małopolski, Raniżów, Dzikowiec, Bojanów, Zaleszany, Gorzyce, Sandomierz
Tak się złożyło, że Monika tym razem
miała delegację w Rzeszowie więc spojrzałem na moja mapę rowerową, opcje
pociągowe i już wiedziałem, że do Rzeszowa dojadę rowerem z Tarnowa. Pociąg
ruszał z Warszawy o 4:56 więc czekała mnie wczesna pobudka. Podróż minęła
spokojnie i po 5 godzinach tuż przed 10 zameldowałem się w Tarnowie.
Szybkie zdjęcie przed dworcem kolejowym z 1910
roku i pojechałem na rynek starego miasta, którego zabudowa jest częścią układu
urbanistycznego śródmieścia wpisanego do rejestru zabytków. Napiłem się kawy,
popodziwiałem zabudowę z XVI do XIX wieku i ruszyłem w drogę. Zatrzymałem się jeszcze przy Pałacu Sanguszków w
dzielnicy Gumniska i w ten sposób moja krótka wizyta w Tarnowie dobiegła końca
i udałem się w kierunku Pilzna.
Po drodze w Skrzyszowie minąłem drewniany kościół
św. Stanisława Biskupa z 1517 roku znajdujący się na szlaku architektury
drewnianej województwa małopolskiego. Jadąc dalej, po przekroczeniu granicy województw
zobaczyłem kościół ze szlaku architektury drewnianej tym razem województwa
podkarpackiego - Kościół św. Bartłomieja Apostoła w Łękach Górnych.
Pierwszy dłuższy postój zrobiłem w Pilznie po
około 25km, gdyż zaraz za Pilznem czekał mnie najdłuższy (około 8 km) podjazd
tego dnia. W Pilznie pierwsze co zobaczyłem to kościół pw. św Jana Chrzciciela z
1256 roku. Kościół ten góruje nad miastem i jest dobrze widoczny z każdego
miejsca, szczególnie z rynku, koło którego również znajduje się kościół oo.
Karmelitów z XV wieku. Po przerwie ruszyłem dalej oczekując tego podjazdu.
Najpierw było łagodnie, po jakimś czasie
wyostrzył się. Skupiałem się na kolejnym punkt w nawigacji. W Głobikowej czekała
na mnie wieża widokowa z panoramą na Pogórze Strzyżowskie. Tutaj również zaczęło
trochę kropić, ale po chwili przestało. Dojechałem do Glinika i tam zrobiłem kolejną
przerwę, przed kolejnym mocniejszym podjazdem.
W okolicach Nawsi trafiłem na jedyny gruntowy
odcinek, a z powodu niedawnych opadów ilość błota nie pozwalała
jechać, a nawet ciężko było prowadzić rower. W Rędzinach mapy.cz pokazywały atrakcję
turystyczną - wiatrak. No cóż, myślałem, że będzie większy, ale i tak zrobiłem
sobie z nim zdjęcie. Teraz miałem już tylko 25km do celu i droga też
była całkiem dobra, przyspieszyłem. W Bystrzycy minąłem drewniany kościół pw. św.
Franciszka z Asyżu. W Zgłobieniu podjechałem jeszcze do zabytkowego
parku podworskiego z XIX wieku.
Całą trasa, jak się spodziewałem, była
wymagająca, zwykle jeżdżąc po płaskim Mazowszu podkarpackie podjazdy przydały
się na początek sezonu rowerowego. W sumie było prawie 1000m podjazdów na 90
kilometrowym odcinku.
0 km
0 km Tarnów - Dworzec kolejowy
2 km Tarnów - Rynek
4 km - Pałac Sanguszków
9 km Kościół w Skrzyszowie
13 km okolice Szynwałdu
18 km Kościół w Łęgach Górnych
26 km kościół pw. św Jana Chrzciciela w Pilznie
26 km rynek w Pilznie
26 km rynek w Pilznie
26 km kościół oo. Karmelitów w Pilznie
31 km Gołęczyna
31 km początek podjazdu
36 km prawie na szczycie, jeszcze trochę
40 km widok na Pogórze Strzyżowskie w wieży w Głobikowej
50 km postój w sklepie w Gliniku
51 km widok na Glinik i okolice
60 km - błoto
63 km wiatrak w Rędzinach
64 km zjazd do Górnej Bystrzycy, widok na kolejny drewniany kościół
Zrobiło się cieplej więc postanowiłem dołączać do Moniki (gdy jest w delegacjach) rowerem. Pierwsza okazja nadarzyła się przy okazji wyjazdu do Lublina. Podjechałem pociągiem do miejscowości najdalej wysuniętej na południe od Warszawy w kierunku lubelskim przez jaką przejeżdżałem rowerem. Był to Grabniak.
Pierwszą większą miejscowością na trasie były Ryki, wktórych zatrzymałem się na krótki postój, znalazłem kawę, wyciągnąłem przekąski i rozsiadłem się na ławce w parku. dalej kontynuowałem serwisówką, aż zobaczyłem rekę Wieprz, również na mapie pojawił mi się punkt turystyczny i na chwilę odbiłem prawo. W Kośminie znalazłem dwór rodziny Kossaków z XIX wieku jak również super urządzone pole namiotowe dla kajakarzy.
Na trasie zobaczyłem też kilka zabytków znajdujących się na liście szlaku renesansu lubelskiego.
0 km - Grabniak
22 km - Ryki - Kościół Najświętszego Zbawiciela (1908-1914)
22 km - Ryki - park miejski i dwór z 1765 roku
31 km - rzeka Wieprz
32 km - Kośmin
32 km - Kośmin - dworek Kossaków z XIX wieku
59 km - Kurów - Kościół pw Narodzenia NMP i św. Michała Archanioła z 1692 roku
60 km - Kurów - cmentarz żołnierzy Austryjackich i Niemieckich z I WŚ
64 km - Markuszów - Kościół pw. św. Ducha z 1608 roku
67 km - Zagrody - budynek mieszkalny z 1910 roku
70 km - Garbów - pałac z 1853 roku
71 km - Garbów - Kościół Przemienienia Pańskiego z 1908 roku
Jak na introwertyka przystało, na początku mojego pobytu w Criciuma jadąc rowerem, na światłach zagadałem do kolesia na rowerze. Gadka-szmatka i zaprosił na wspólny wypad nad morze, któregoś dnia. Rower pożyczyłem od kumpla. W kierunku oceanu pojechaliśmy lokalnymi drogami, a z powrotem poprowadził poboczem krajówki więc jazda była już mniej przyjemna.