Wpisy archiwalne w kategorii

Zalicz Gminę

Dystans całkowity:9476.12 km (w terenie 450.00 km; 4.75%)
Czas w ruchu:480:03
Średnia prędkość:18.57 km/h
Maksymalna prędkość:73.80 km/h
Suma podjazdów:30880 m
Maks. tętno maksymalne:177 (91 %)
Maks. tętno średnie:140 (72 %)
Suma kalorii:188468 kcal
Liczba aktywności:94
Średnio na aktywność:100.81 km i 5h 42m
Więcej statystyk

Kaszuby i Kociewie - dzień 1

Czwartek, 4 lipca 2024 · Komentarze(0)
Prawie co roku jadę nad morze, żeby spotkać się z moim kumplem. Ponieważ nie jestem wielkim fanem opalania, wolę tam dojechać rowerem — to idealna wymówka, żeby później poleżeć na piasku.

Pierwszy dzień mojej podróży to wycieczka rowerowa po Kaszubach, która, jak się okazało, obejmowała również Kociewie. Wyruszyłem z Warszawy, wsiadłem do wczesnego pociągu około 5 rano i dotarłem do Tczewa krótko po 8 rano. Pierwszym etapem był 25-kilometrowy odcinek do Starogardu Gdańskiego. Chociaż początkowo nawigacja utrzymywała mnie na gładkim asfalcie, wkrótce zaprowadziła mnie na szutrowe i leśne ścieżki. Jak tylko nadarzyła się okazja znalazłem drogę powrotną na asfalt.

W Starogardzie odwiedziłem stadion im. Kazimierza Deyny i zjadłem śniadanie na rynku. Odwiedziłem też lokalne muzeum, żeby kupić magnes i odkryłem, że tak naprawdę jestem na Kociewiu, a nie na Kaszubach. Cóż, każdego dnia uczysz się czegoś nowego!

Następny odcinek do Czarnej Wody prowadził mnie ruchliwą drogą krajową. Po 10 kilometrach zmagania się z dużym ruchem zjechałem na spokojniejsze lokalne drogi. Mimo że spodziewałem się kilku ścieżek gruntowych, wybrałem tę trasę dla spokojnej głowy.

W okolicy Czarnej Wody, znowu jechałem krótkim odcinkiem drogi krajowej, zanim skręciłem na bardziej lokalne drogi, kierując się do rezerwatu „Kręgi kamienne” w Odrach. W tym miejscu znajduje się fascynujący cmentarz Gotów, którzy przybyli ze Skandynawii na początku naszej ery.

Następnym punktem na mojej trasie był Skansen Kaszubski we Wdzydzach. Dotarłem tam zaledwie godzinę przed zamknięciem więc musiałem pospieszyć się, aby jak najwięcej zobaczyć.

Do Kościerzyny, gdzie zarezerwowałem nocleg zostało już tylko 15 kilometrów. Był to udany dzień wypełniony historią, kulturą i malowniczą jazdą na rowerze!






















Zielona siódemka czyli nad morze na raz

Sobota, 26 sierpnia 2023 · Komentarze(0)
Kilka dni temu kolega zapytał się na fejsie czy ktoś chciałby dołączyć do niego podczas pobijania życiówki w dystansie. Nie musiał długo czekać na moją odpowiedź. Na trasę wybrał "zieloną siódemkę" - www.zielona7.pl Trasa pokrywa się częściowo z trasą jaką wracałem kilka lat temu ze Stegny do Warszawy, ale kilka nowych gmin udało mi się zdobyć :-)

Umówiliśmy się na zbiórkę w Nowym Dworze Mazowieckim w sobotę o 5 rano. Sprawdziliśmy czy wszystko mamy i o 5:25 tuż przed wschodem słońca ruszyliśmy w drogę. Obawialiśmy się deszczu, nad ranem lało, ale jak ruszaliśmy pogoda już była ładna. Pierwsza przygoda nastąpiła już na 11 kilometrze gdy złapałem gumę, szybka wymiana dętki i ruszamy dalej. Na około 50km zatrzymaliśmy się w małym wiejskim sklepiku na coś do jedzenia i picia. Niedługo później zaczęły się pierwsze, jeszcze nie za duże, ale podjazdy. Kolejny dłuższy postój zrobiliśmy na 110km w Mławie, po 6 godzinach i 1/3 dystansu za nami. Z Mławy do Grunwaldu zapowiadał się najcięższy odcinek, przynajmniej według profilu trasy. I tak było, po minięciu najwyższego punktu na trasie zrobiliśmy przerwę w Grunwaldzie na 170km. Do Ostródy mieliśmy 30km relatywnie z górki, tam zatrzymaliśmy się na kawę i lody w jednej z kawiarni koło jeziora. Wyjeżdżając z Ostródy przed nami widzieliśmy ciężkie chmury, których obawialiśmy się cały dzień, miało dzisiaj lać, a na północy Polski miały być burze, na szczęście my cały dzień przejechaliśmy bez jednej kropli deszczu. Odcinek Ostróda - Elbląg jechało nam się najlepiej, jeszcze za Morągiem mieliśmy podjazd, ale potem z górki. W Pasłęku na 260km podziwialiśmy zachód słońca i dalej jechaliśmy już po ciemku. W Elblągu zrobiliśmy sobie najdłuższą przerwę, wydało nam się, żeby była krótka, ale jak spojrzeliśmy na zegarki to minęło pół godziny. Przed nami zostało ostatnie 40km po płaskich Żuławach Wiślanych. Do plaży w Stegnie dojechaliśmy około 23:30. Szybkie zdjęcie z morzem w tle i udaliśmy się na zasłużony odpoczynek w jednym z ośrodków wypoczynkowych.

Podsumowując, bardzo fajna wyprawa, żeby się sprawdzić, ale po raz kolejny potwierdziła, że takie dystanse nie należą do moich ulubionych, raczej preferuję turystyczne 120-150 gdy można coś zwiedzić po drodze. Jedyne co bym zmienił przed kolejnym takim dystansem to czas startu, powinniśmy wyjechać wcześniej, żeby dać sobie więcej czasu na jazdę przy świetle dziennym na zmęczeniu.











Warmia na początek sezonu

Sobota, 18 marca 2023 · Komentarze(0)
Kategoria Zalicz Gminę
Po kilku przejażdżkach do pracy nadszedł czas żeby wybrać się w dłuższą trasę. Jakiś czas temu Monika powiedziała, że będzie musiała pojechać z pracy do Morąga i od razu wpadł mi pomysł do głowy, że mogę do niej dojechać rowerem. Otworzyłem moją mapę z zaliczonymi gminami, drugą z trasami kolejowymi i wypadło że pojadę pociągiem do Iławy. Z Iławy do Morąga jest ok 65 km więc przyjemny dystans na początek sezonu rowerowego. Na początku tygodnia spojrzałem na prognozy i ucieszyłem się, bo prognozy na weekend pokazywały temperatury powyżej 10 stopni. Im bliżej weekendu tym prognozy były gorsze, ale na szczęście na plusie i bez deszczu czy śniegu.

Jedyny pociąg na który udało mi się dostać bilety z opcją roweru to TLK o 4:40 z Warszawy Wschodniej. W Iławie melduję się tuż przed 7:00, chwilę krążę po mieście szukając atrakcji turystycznych, podjeżdżam pod ratusz i po chwili jadę w kierunku jeziora. Jeziorak to najdłuższe jezioro w Polsce więc zatrzymuję, aby przez chwilę popodziwiać widoki.

Trasa jest bardzo przyjemna, przez większość czasu nawierzchnia bardzo dobra, są jednak momenty, gdy ciężko wypatrzyć asfalt pomiędzy dziurami. Temperatura była znośna, jedynie wiatr czasem utrudniał jazdę, szczególnie gdy wiał prosto w twarz. W Miłomłynie przecinam trasę, którą wracałem kilka lat temu z nad morza. 

Dzisiaj zrobiłem test nowego licznika Garmin Edge 530 (do tej pory jeździłem z telefonem na kierownicy) oraz światła tylnego z radarem Garmin Varia - muszę przyznać, że był to bardzo dobry zakup. O wszystkich nadjeżdżających z tyłu samochodach byłem informowany bezpośrednio na liczniku, nie było żadnych błędnych powiadomień, żaden samochód nie został pominięty.

Dzisiaj udało mi się dopisać 3 nowe gminy do listy zaliczonych.