Do i z pracy

Czwartek, 15 kwietnia 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Australia
Klasyczna trasa bez żadnych skrótów czy urozmaiceń.

Do i z pracy

Niedziela, 11 kwietnia 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Australia
Rano zaspałem i obudziłem się na 40 minut przed rozpoczęciem pracy (czyli tyle ile zajmuje mi dojazd do niej). Szybko się zebrałem i po chwili już byłem w drodze. Skróciłem trochę trasę, pojechałem przez Kangaroo Point i ominąłem New Farm. W sumie dojechałem w 25 minut i miałem jeszcze 5 minut na przebranie się i odpoczęcie :)
Powrót już spokojny wzdłuż rzeki.

Do i z pracy

Sobota, 10 kwietnia 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Australia
Rano przed pracą nie mogłem już wysiedzieć w domu więc wsiadłem na rower trochę wcześniej.
Podjechałem do sklepu rowerowego tuż koło mojego domu i dalej pojechałem do Indooroopilly i z powrotem przez St Lucia wzdłuż rzeki do pracy. Powrót już krótką trasą.

Do i z pracy

Piątek, 9 kwietnia 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Australia
Do i z pracy. Powrót dla odmiany przez Story Bridge i Kangaroo Point.

Do i z pracy

Niedziela, 4 kwietnia 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Australia
O 5 rano skończył się mecz w Poznaniu, a na 7 miałem do pracy. Postanowiłem jeszcze się zdrzemnąć i wyjechałem dopiero o 6.30, żeby wyrobić się pojechałem trochę krótszą drogą. Wieczorem po 16 godzinach w pracy, wróciłem nad rzeką, ale też już odpuściłem sobie ścieżki nad samą rzeką i jechałem tylko ulicami wzdłuż rzeki.

Moreton Bay Cycleway - odcinek północny

Piątek, 2 kwietnia 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Australia
Rano pojechałem do pracy (~13km), a później postanowiłem wrócić do domu inną trasą, w końcu przejechałem 90km i do domu wracałem pociągiem. A po kolei, z pracy pojechałem do Toombul, gdzie wskoczyłem na Moreton Bay Cycleway, pisałem już wcześniej o tej trasie tu i tu. Później trasa leci przez tereny podmokłe, na których jest utworzona strefa ochronna dla różnych zwierząt. Przez ten odcinek jedzie się pomostami.
Nad ocean, a właściwie zatokę wyjechałem w Shortcliffe skąd już prawie cały czas jechałem nad oceanem. Niestety nie ma tam ładnych plaż, jedynie ciemny piasek/błoto.
Pomiędzy Brighton a Clontarf jest most, a właściwie 3, najstarszy jest do użytku pieszych i rowerzystów, ale jest ostrzeżenie, że nie jest od w najlepszej kondycji i lepiej uważać :) Drugi most jest dla samochodów, ale tuż koło niego budują nowy, który ma być otwarty w połowie roku.
Zaraz za mostem przypadkiem trafiłem na wrak jakiegoś statku, już porządnie zżartego przez rdzę.
Dalej jechałem przez parki nad wodą, w niektórych miejscach była ładna plaża i było kilku chętnych na kąpiel.
Dojechałem do Scarborough i pomyślałem, że czas wracać do domu, jak się dowiedziałem w sklepie, najbliższa stacja kolejowa znajduje się w Sandgate więc musiałem wracać kilkanaście kilometrów z powrotem do tej dzielnicy. Po drodze już w Sandgate trafiłem na pokaz fajerwerków, ale nie wiem za bardzo z jakiego powodu się on odbył.

Schemat Moreton Bay Cycleway © kosiasz

Ścieżka rowerowa w Boondall Wetlands © kosiasz

'Plaża' w Sandgate © kosiasz

Stary most łączący Sandgate z Redcliffe © kosiasz

Nowy most łączący Sandgate z Redcliffe © kosiasz

Wrak statku © kosiasz

Rower przy plaży © kosiasz

Wielbłądy na plaży w Redcliffe © kosiasz


Do i z pracy

Czwartek, 1 kwietnia 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Australia
Piotrek pisał, że jak ostatnio wracał do domu to na chodniku czuł się jak Alberto Tomba na stoku, to ja tak mam jak jadę do pracy oficjalną ścieżką rowerową nad rzeką. Wzdłuż niej znajdują się knajpki, i ludzie często wychodzą prosto na środek ścieżki rowerowej/deptaka w celu zapalenia papierosa (jest zakaz palenia, tam gdzie jest serwowane jedzenie), w innym miejscu przy Powerhouse ścieżka leci pomiędzy stolikami, bo restauratorzy postanowili zwiększyć sobie liczbę stolików.

Na szczęście w omijaniu pieszych pomaga mi obowiązkowy dzwonek. Wg prawa każdy rower musi być wyposażony w światła (podczas jazdy nocnej) i dzwonek, a rowerzysta dodatkowo musi mieć kask na głowie.

Pierwszy tysiąc, jeszcze cztery

Środa, 31 marca 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Australia
Dzisiaj tylko do i z pracy.
Wreszcie dobiłem do pierwszego tysiąca w tym roku, muszę trochę podkręcić średnią, żeby do końca roku wyrobić się z planem minimum - 5000km. Zobaczymy jak pójdzie.

Zachodnia pętla

Wtorek, 30 marca 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Australia
Dzisiaj późnym popołudniem wybrałem się na przejażdżkę w kierunku zachodnim, dawno tam nie jechałem. Zrobiłem właściwie dobrze znaną mi trasę.

Najpierw pomyślałem o krótkiej przejażdżce i pojechałem do mostu uniwersyteckiego do St Lucia, ale postanowiłem odwiedzić koleżankę. Później uznałem, że nie będę się wracał, tylko pojadę już koło centrum tenisowego do mostu w Indooroopilly. Czułem się dobrze więc w Indooroopilly pojechałem jeszcze na zachód do Western Freeway. Wzdłuż tej autostrady wróciłem już do miasta i jechałem wzdłuż rzeki. Wtedy za to uznałem, że dawno nie przejeżdżałem mostem Story Bridge więc pojechałem dalej na wschód i wróciłem nad rzeką przez Kangaroo Point.

PS. Dzisiaj w końcu wybrałem się zdać testy na australijskie, a właściwie queenslandzkie prawo jazdy. Wygląda to zupełnie inaczej niż w Polsce. Przyszedłem do urzędu i po sprawdzeniu mojej tożsamości (paszport, wiza, polskie prawo jazdy, list z banku, karta kredytowa) dostałem 30 pytań na za laminowanych kartkach, co ciekawsze są to plansze wielokrotnego użytku i na moich miałem zaznaczone już odpowiedzi przez poprzednie osoby!! Do tego egzamin zdaje się na środku sali, gdzie wszyscy interesanci przychodzą i kręcą się nad głową, jakby mi ktoś po polsku podpowiadał to raczej by się nie zorientowali, czas jest nieograniczony więc mógłby rozwiązywać te rozwiązane testy aż do wieczora. Najlepsze jest to, że koleżanka zdała same testy i od ręki dostała prawo jazdy z literką L, co oznacza, że może (musi) przez rok jeździć swoim samochodem, tyle, że musi mieć jedną osobę z prawem jazdy, żeby w razie czego się zamienić miejscami. Po roku dostanie z literką P i będzie mogła jeździć już prawie bez ograniczeń.