Dzisiaj jest dzień wolny w Australii - Urodziny Królowej. Postanowiłem się przejechać trasą Mt Coot-Tha Challenge 2010. Brałem udział w Great Brisbane Bike Ride w 2009 roku (bez odcinka na Mt Coot-Tha), ale w tym roku musiałem odpuścić z powodu na pracę. Zmieniłem trochę trasę, gdyż rajd prowadził przez nowy tunel pod rzeką przez który normalnie nie można przejeżdżać rowerem (tzn można, ale mandat wynosi AU$60).
Na rozgrzewkę miałem 8 kilometrów i po nich zaczął się 5-kilometrowy podjazd. Na górze czekała mnie panorama Brisbane, a później zjazd na dół góry. Dalej pojechałem wzdłuż autostrady, którą przekroczyłem rzekę. Zrobiłem sobie postój tuż koło mostu i po przerwie nie mogłem prawie jechać, tak mnie bolały nogi po ostatnich kilku dniach jazdy. Po drodze przejechałem jeszcze przez park Rocks Riverside - poniżej kilka fotek Piotrka z zeszłego roku.
Po wczorajszym miałem dzisiaj zrobić krótszą trasę, ale w końcu jak w drodze powrotnej z pracy wskoczyłem na Kedron Brook Bikeway tak dobrze mi się jechało, że dotarłem aż do Keppera. Przedostałem się przez górkę do The Gap skąd w drodze powrotnej trzymałem się Enoggera Creek Bikeway, od której w pewnym momencie odbiłem i przejeżdżając przez Kurilpa Bridge dotarłem do domu.
Rano wstałem o 5.30, obejrzałem sobie drugą połowę meczu Urugwaj-Francja i po ostatnim gwizdku wsiadłem na rower i pojechałem do pracy. Rano było 9'C.
Po pracy o 16 postanowiłem zajrzeć na tereny między lotniskiem a portem. Pokręciłem się po tej przemysłowej dzielnicy, jak można było się spodziewać nic ciekawego tam nie ma. Próbowałem dostać się nad zatokę, i udało mi się dojechać nad ujście rzeki do zatoki, ale w nocy nic nie było widać.
W drodze powrotnej wyskoczyłem koło lotniska i uznałem, że skoro jestem tak blisko to mogę odbić te kilka kilometrów i podjechać tam. W hali przylotów odpocząłem sobie chwilkę popijając kawę i nadszedł czas na powrót do domu.
Gdy dojechałem do Centrum, spojrzałem na licznik i uznałem, że skoczę jeszcze do St Lucia i będę miał 2000km przejechane w tym roku (lepiej późno niż w cale - wg moich planów powinienem przekroczyć 2k do końca maja).
Jak dojechałem do domu było znowu tylko 10'C, ale po tylu kilometrach nie czułem tej temperatury :)
Kilka fotek: Most po prawej powstał 20 lat temu, w tym roku został otwarty jego duplikat po lewej, żeby zwiększyć przepustowość obwodnicy Brisbane. Na nowej części została dodana ścieżka rowerowa, część Moreton Bay Cycleway.
Wreszcie koniec egzaminów na studiach. Wróciłem po 12 do domu i postanowiłem się gdzieś dalej przejechać. Wszedłem na trasy pingwina, później na bikemaps i tak spędziłem ponad godzinę, że aż prawie odechciało mi się jechać gdziekolwiek. Zdecydowałem, że pojadę przed siebie i około 17 zacznę szukać drogi powrotnej (wtedy zaczyna się ściemniać).
W pierwszej połowie trasy miałem dobrą średnią ok 23km/h, ale później nazbierało się kilka górek i trochę spadło, ale utrzymałem powyżej 20.
W drodze powrotnej podjechałem do Lone Pine Koala Sanctuary, byłem tam kiedyś więc fotki ze zwierzętami archiwalne. Stamtąd wskoczyłem na dobrze znaną mi trasę wzdłuż Western Freeway i nad rzeką dojechałem do domu.
___ Na wiosnę (wrzesień, październik) w Australii następują ataki ptaków na ludzi. Związane jest to z okresem godowym i niektóre ptaki starają się chronić swojego terytorium.
Dzisiaj po egzaminie przejechałem się krótko po okolicy. Najpierw skoczyłem do Stones Corner, gdzie akurat odbywał się festiwal (festyn) uliczny. Akurat trafiłem na występ zapowiadanego zespołu: Brisbane’s Live iPhone Orchestra (BLIP). Posłuchałem chwilę i zrezygnowałem z dalszej wątpliwej przyjemności słuchania tego występu.
Dalej pojechałem skrótem do Dutton Park. Taki opis znalazłem na stronie o tej trasie: The planned cycle path from the overpass at Ipswich road past the Hospital and along Kent Street ends on the east side of Dutton Park Railway Station inviting cyclists to risk their lives in order to gain the Eleanor Schonell Bridge and access to UQ. Czyli jak widać, trasa nie do końca przemyślana. A tu PDF ze schematem.
Dalej pojechałem przez Hill End do Centrum i tam na chwilę do szkoły, żeby wydrukować sobie notatki na piątkowy - ostatni - egzamin.
Ostatnio w internecie pojawiły się głosy, że policja karze rowerzystów mandatami za przekroczenie prędkości 10km/h na remontowanym odcinku trasy rowerowej nad rzeką. Widoczny na zdjęciu radiowóz przypomniał mi o tym i zwolniłem - udało się przejechać bez mandatu.
Miałem z nim jeździć w tym roku, ale jego rower do tej pory nie dotarł do Australii. Obydwa były wysłane w listopadzie, przez pomyłkę zamiast samolotem, podróżowały statkiem. Mój dopłynął po 3 miesiącach, a kumpla się gdzieś zapodział. Poczta Polska mówi, że rower opuścił Polskę, a australijska, że nigdy tutaj nie dotarł - pewnie gdzieś w Afryce się zapodział :/
Pojechałem dzisiaj do koleżanki do Carindale wymienić się notatkami przed jutrzejszym egzaminem. Trasa do niej prowadziła bardzo ruchliwą drogą Old Cleveland Rd. Jako, że nie lubię wracać tą samą trasą (jak nie muszę) wybrałem się trasą rowerową - Bulimba Creek Bikeway. Dalej musiałem wskoczyć na ulicę Wynnum Rd, ale na szczęście miała wyznaczoną część rowerową, ale do momentu i później czasem wydało mi się, że kierowcy chcą mnie zepchnąć na chodnik, tak blisko przejeżdżali. Wtedy odbiłem na Norman Creek Bikeway i wylądowałem w Stones Corner, gdzie wjechałem na South-East Freeway Bikeway, który doprowadził mnie do domu.
Przygotowania do sesji trwają, a zwykle jak trzeba się uczyć to znajdzie się wiele ciekawszych zajęć i w ten sposób znalazłem stronę grupy ludzi (właściwie to stowarzyszenie), którzy jeżdżą na rowerach po Brisbane i można do nich dołączyć. Mają tam nawet kalendarz z wycieczkami. Grzebiąc dalej (żeby tylko nie zabrać się za naukę) znalazłem stronę z mapkami niektórych tras i postanowiłem jedną z nich dzisiaj wykorzystać.
Pojechałem do Indooroopilly przez Long Pocket, a wróciłem wzdłuż Western Freeway i dalej przez Centrum do Story Bridge, tam przekroczyłem rzekę i do domu wróciłem przez Kangaroo Point.