Po zarwanej nocy - mecz Australii na MŚ zaczynał się o 4.30 nad ranem - po 10 pojechałem do RSL. Uznałem, że o tej porze powinno być już mniej samochodów i pojechałem zwykle zatłoczonymi drogami, pomimo późnej pory było ciasno i zdecydowanie nie będę tamtędy jeździł z rana.
Powrót już wzdłuż autostrady, ale na chwilę zatrzymałem się w moim sklepie rowerowym i stamtąd pojechałem jeszcze zrobić rundkę nad rzeką.
Dzisiaj Brisbane CBD BUG (Brisbane Central Business District Bicycle User Group) podało, że już w najbliższą niedzielę będzie wreszcie otwarcie trasy rowerowej na nowym moście, będę musiał sprawdzić.
Wczoraj zaplanowałem sobie trasę dłuższą trasę na dzisiaj. Wstałem o 4.30 obejrzeć mecze MŚ i po nich miałem wyruszyć, a tu niestety pogoda (deszcz) pokrzyżowała mi plany. Sprawdziłem prognozę pogody i ok 12 miało być godzinne okienko bez deszczu. Nie mogłem się doczekać, wyjechałem o 11.30 i kółko zrobiłem w deszczu. Za to jak tylko wróciłem do domu to wyszło słońce. Niestety zapowiadają deszcz na kilka kolejnych dni, ale nie dam się, dobrze mi idzie wprowadzanie nowych przyzwyczajeń i już 20 dni z rzędu byłem na rowerze.
Dzisiaj wreszcie wybrałem się rowerem do mojej poniedziałkowej pracy jako wolontariusz w organizacji kombatanckiej. Pracuję tam, żeby zdobyć doświadczenie zawodowe, które mi się przyda zaraz po skończeniu studiów.
Do RSL pojechałem wzdłuż autostrady i w Nathan skręciłem do lasu, przejechałem przez kampus Uniwersytetu Griffith i po chwili byłem na miejscu. Powrót prawie taką samą trasą, jedynie wydłużyłem sobie o pętlę przez St Lucia.
Rano, tzn jeszcze przed świtem na 6 do pracy (9'C). Powrót jak wczoraj, tylko w Roma Street Parkland odbiłem do Milton do Polskiego Klubu na wybory. Wyjątkowo była otarta restauracja więc miałem okazję zjeść pierogi i napić się polskiego piwka.
Rano z pociągu do Daisy Hill, pochmurno, ale na szczęście gdy jechałem nie padało.
Z powrotem postanowiłem wrócić całą drogę na rowerze omijając ruchliwą Logan Road. Po drodze minąłem odcinek trasy rowerowej Brisbane-Gold Coast, najbardziej widoczna różnica to data ukończenia na znaku informacyjnym.
Dzisiaj po pracy (2) postanowiłem przejechać się do nadmorskiego miasta Gold Coast. Wspominałem już wcześniej, że Brisbane z Gold Coast jest połączone ponad 100-kilometrową trasą rowerową, niestety z przerwą w granicach miasta Logan (na szczęście pracują nad tym brakujących odcinkiem i już niedługo powinna być gotowa cała trasa).
Trasa prowadzi specjalną ścieżką rowerową z Brisbane do Logan i dalej z Logan do Gold Coast drogami serwisowymi wzdłuż autostrady, nie jestem pewien jak będzie wyglądał odcinek w Logan.
Gdy dojechałem nad zatokę zaczęło się już ściemniać, a jak dotarłem nad otwarty ocean było już niestety ciemno więc fotek brak. Zrobiłem sobie odpoczynek w Surfers Paradise - centrum rozrywkowym Gold Coast. Dalej podjechałem jeszcze na chwilę do znajomych, których dawno nie widziałem i z Broadbeach pojechałem do pociągu w Robina.
Od pociągu do pracy nr 2, czyli do znajomych, którym pomagam w ich biznesie. Tak się porobiło, że w końcu zostałem na grilla i piwko oraz obowiązkową grę na Nintendo Wii z Chrześnicą więc dzisiaj krótki dystans.