Kilka dni temu kolega zapytał się na fejsie czy ktoś chciałby dołączyć do niego podczas pobijania życiówki w dystansie. Nie musiał długo czekać na moją odpowiedź. Na trasę wybrał "zieloną siódemkę" - www.zielona7.pl Trasa pokrywa się częściowo z trasą jaką wracałem kilka lat temu ze Stegny do Warszawy, ale kilka nowych gmin udało mi się zdobyć :-)
Umówiliśmy się na zbiórkę w Nowym Dworze Mazowieckim w sobotę o 5 rano. Sprawdziliśmy czy wszystko mamy i o 5:25 tuż przed wschodem słońca ruszyliśmy w drogę. Obawialiśmy się deszczu, nad ranem lało, ale jak ruszaliśmy pogoda już była ładna. Pierwsza przygoda nastąpiła już na 11 kilometrze gdy złapałem gumę, szybka wymiana dętki i ruszamy dalej. Na około 50km zatrzymaliśmy się w małym wiejskim sklepiku na coś do jedzenia i picia. Niedługo później zaczęły się pierwsze, jeszcze nie za duże, ale podjazdy. Kolejny dłuższy postój zrobiliśmy na 110km w Mławie, po 6 godzinach i 1/3 dystansu za nami. Z Mławy do Grunwaldu zapowiadał się najcięższy odcinek, przynajmniej według profilu trasy. I tak było, po minięciu najwyższego punktu na trasie zrobiliśmy przerwę w Grunwaldzie na 170km. Do Ostródy mieliśmy 30km relatywnie z górki, tam zatrzymaliśmy się na kawę i lody w jednej z kawiarni koło jeziora. Wyjeżdżając z Ostródy przed nami widzieliśmy ciężkie chmury, których obawialiśmy się cały dzień, miało dzisiaj lać, a na północy Polski miały być burze, na szczęście my cały dzień przejechaliśmy bez jednej kropli deszczu. Odcinek Ostróda - Elbląg jechało nam się najlepiej, jeszcze za Morągiem mieliśmy podjazd, ale potem z górki. W Pasłęku na 260km podziwialiśmy zachód słońca i dalej jechaliśmy już po ciemku. W Elblągu zrobiliśmy sobie najdłuższą przerwę, wydało nam się, żeby była krótka, ale jak spojrzeliśmy na zegarki to minęło pół godziny. Przed nami zostało ostatnie 40km po płaskich Żuławach Wiślanych. Do plaży w Stegnie dojechaliśmy około 23:30. Szybkie zdjęcie z morzem w tle i udaliśmy się na zasłużony odpoczynek w jednym z ośrodków wypoczynkowych.
Podsumowując, bardzo fajna wyprawa, żeby się sprawdzić, ale po raz kolejny potwierdziła, że takie dystanse nie należą do moich ulubionych, raczej preferuję turystyczne 120-150 gdy można coś zwiedzić po drodze. Jedyne co bym zmienił przed kolejnym takim dystansem to czas startu, powinniśmy wyjechać wcześniej, żeby dać sobie więcej czasu na jazdę przy świetle dziennym na zmęczeniu.
Plan był, żeby przejechać się z Kielc do Częstochowy. Rozrysowałem sobie trasę i wziąłem się za zakup biletu na pociąg, a tu niespodzianka i nie ma wolnych miejsc na rower w IC Warszawa-Kielce. Szybka analiza tras Kolei Mazowieckich (rowery wozi się za darmo bez potrzeby rezerwacji) i najbliższa Częstochowy stacja kolejowa to Skarżysko-Kamienna. Szybko rozrysowałem nową trasę, ale jakoś nie czułem się na 150km, nogi jeszcze zmęczone po zeszłym tygodniu. Wtedy wpadłem na inny pomysł, skoro Monika jedzie do Częstochowy samochodem to podrzuci mnie do Piotrkowa, jak ona będzie na spotkaniach w pracy to ja sobie przejadę 100km w Kierunku Częstochowy. I tak też zrobiliśmy.
W Piotrkowie na rynku napiłem się kawy, zrobiłem rundkę po starym mieście i ruszyłem w drogę. Jechało się przyjemnie jak na zmęczone nogi. Po ok 40km dojechałem do Kamieńska, nic ciekawego tu nie znalazłem, oprócz wspomnień o biegu ultra na pobliskiej Górze Kamieńskiej w 2020 tuż przed pandemią. Kolejny postój był w Radomsku po około 20 kilometrach. Teraz coraz bardziej czułem przemęczone nogi, ale miałem już tylko 40km do celu. Na 70-tym kilometrze zatrzymałem się w Gidlach koło Bazyliki i przy okazji umówiłem się z Moniką, że spotkamy się w Mstowie. Tam poszliśmy na krótki spacer wzdłuż Warty do Skały Miłosnej. Żeby połączyć trasy rowerowe na mojej mapie rowerowej umówiliśmy się, że dojadę do Olsztyna 15km dalej. Tam, koło ruin, zamku zakończyłem wycieczkę.
0 km - Piotrków Trybunalski
10 km - Milejów - Kościół Opieki św. Józefa, św. Marii Magdaleny i Aniołów Stróżów z 1902 roku
12 km - Milejów Kolonie
28 km - Cieszanowice - dworek
34 km - Gorzkowice - Kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa z 1898 roku
41 km - Kamieńsk - Kościół Świętych Apostołów Piotra i Pawła z 1903 roku
72 km - Pławno
78 km - Zawada - rzeka Warta
95 km - Mstów - Klasztor Kanoników Regularnych Laterańskich
W środę pojechaliśmy samochodem do Poznania więc mój pomysł na czwartek mógł być tylko jeden - powrót rowerem. W planie było połączenie Poznania z Poddębicami, a co za tym idzie z Warszawą. Jednak... Jednak wieczorem jak szykowałem sobie ubranie na rano zauważyłem, że zapomniałem spakować spodenki kolarskie. Uznałem, że 190km bez pieluchy to trochę za dużo i skróciłem trasę do 120km do Konina skąd Monika miała mnie odebrać w drodze powrotnej do Warszawy po jej poznańskich spotkaniach. Krótszy dystans więc nie musiałem się zrywać tak wcześnie rano i ruszyłem przed 10.
Pierwsze 35 km do Środy Wielkopolskiej niestety w mżawce, na szczęście zaraz za Środą trochę wypogodziło, a później nawet pojawiło się słońce. Droga dalej była przyjemna, trafiłem tylko jeden 2-3 km odcinek drogi gruntowej, a tak to asfalt dobry lub czasem średni, ale większych dziur nie trafiłem.
Na 2 kilometry przed Starym Rynkiem w Koninie padła mi bateria w telefonie. Zapytałem się pewnej pani jak najprościej dojechać "na Stare Miasto", mój błąd, powinienem zapytać się o konińską starówkę. Niestety zorientowałem się jadąc w kierunku wsi Stare Miasto. Na domiar złego złapałem kapcia i wycieczkę zakończyłem na stacji benzynowej, na szczęście w Koninie.
15 km - Tulce - Kościół z XIII wieku
28 km
35 km - Środa Wielkopolska - Bazylika kolegiacka z XV wieku
35 km - Środa Wielkopolska - rynek starego miasta
49 km - Winna Góra - Pałac Generała Dąbrowskiego z XVIII wieku
52 km - Miłosław
52 km - Miłosław - Pałac z XIX wieku
68 km - Pyzdry - Fara pyzdrska z XV wieku
68 km - panorama Pyzdr
78 km - Wrąbczynkowskie Holendry - kaplica z 1890 roku
86 km - Zagórów - kościół z XVIII wieku
86 km - Zagórów
97 km - Rzgów - Kościół z XVI wieku
106 km - Sławsk - Warta
106 km - Sławsk - zespół dworski z XIX wieku
109 km - Branno
113 km - Stare Miasto - Kościół z 1907 roku
118 km - Konin - stary rynek
118 km - Konin - stary rynek
118 km - Konin - Warta
118 km - Konin Stare Miasto
118 km - Konin - Kościół z XIV wiekui nastarszy znak drogowy w Europie Środkowo-Wschodniej
118 km - Konin - Plebania kościoła farnego z XX wieku
Gdy tylko Monika powiedziała mi, że jedzie do Poddębic na szkolenie, od
razu sprawdziłem na mapie gdzie one dokładnie się znajdują. Po chwili już
wiedziałem, że udam się tam ze Skierniewic, które były w tym momencie moim
najdalszym punktem na zachód od Warszawy. Najpierw sprawdziłem trasę na
garminie, potem na mapy.cz dodałem atrakcje turystyczne i trasa była gotowa. Wiedziałem
jednak, że będę miał mało czasu na zwiedzanie, bo umówiliśmy się w Poddębicach
na 12:30, gdy skończy się jej spotkanie. Wczesna pobudka o 4:15 i tuż przed 5
melduję się na dworcu wschodnim skąd rusza mój pociąg do Skierniewic.
W Skierniewicach jestem ok 6:30, szybka kawka i ruszam w kierunku Makowa.
Jedzie się całkiem przyjemnie, ale od ok 10km przez kolejne 10km nawierzchnia
to dziury z asfaltem, jedynie krótka przerwa w Lipcach Reymontowskich, gdzie
jest lepsza droga. Również w Lipcach Reymontowskich mam pierwszy postój koło
muzeum regionalnego im Reymonta, nie spodziewałem się, żeby było otwarte w
okolicach 7 rano więc po chwili ruszam dalej.
Na pierwszy drewniany kościół tego dnia trafiam w Kołacinku. Kolejny punkt
na mapie to Dwór w Woli Cyrusowej, niestety jest on zniszczony, ale wygląda jakby
miał być wyremontowany. W Niesułkowie mijam drewniany kościół św. Wojciecha i
dalej drogą wojewódzką dojeżdżam do Strykowa mniej więcej w połowie mojej
trasy. Za Strykowem z powrotem wjeżdżam na drogę wojewódzką i jadę nią do
Kębliny, gdzie tuż koło starego dworu odbijam na lokalną drogę. W Dzierżąznej
podjeżdżam do dworu, w którym znajduje się obecnie gminny ośrodek kultury, a
sam budynek jest ładnie odnowiony, dodatkowo znajduje się on nad stawem na rzeczce
Ciosence co dodaje uroku.
Kolejny postój robię w Ozorkowie na około 70km. Patrząc na średnią prędkość
i pozostały dystans wychodzi mi, że mam pół godziny zapasu. W Parzęczewie podjeżdżam
pod zabytkowy młyn i dalej jadę już prosto do Poddębic, do których dojeżdżam na
12.
Trasa przyjemna, poza tymi 10km na początku, większość drogami lokalnymi,
kawałek wojewódzką bez pobocza, za to krajówka do Ozorkowa z szerokim poboczem.
Pogoda też dopisała, tzn. jak rano
jechałem do pociągu, termometr pokazywał -1°C, ale później zrobiło się cieplej
i na koniec było już około 15°C.
0 km - koleje mazowieckie
0 km - Dworzec kolejowy z 1873 roku w Skierniewicach
8 km - kościół parafialny pw. św. Wojciecha, 2 poł. XVIII w Makowie
18 km - kościół pw Znalezienia Krzyża Świętego z 1870 w Lipcach Reymontowskich
18 km - Lipce Reymontowskie
18 km - Muzeum regionalne im. Władysława Reymonta w Lipcach Reymontowskich
28 km - kościół drewniany pw. Wszystkich Świętych z XVIII w w Kołacinku
37 km
40 km - drewniany kościół pw. św. Wojciecha z XVII w w Niesułkowie
46 km - kościół pw. św. Marcina z 1907 roku w Strykowie
60 km - dwór z początku XX w w Dzierżąznie (1943-45 filia obozu dla małoletnich Polaków w Łodzi)
72 km - Ozorków
72 km - kościół św. Józefa z 1668 w Ozorkowie
72 km - Ozorków
80 km - zabytkowy młyn z XIX/XX wieku w Parzęczewie
100 km - Poddębice
100 km Nowe gminy: Maków, Lipce Reymontowskie, Rogów, Dmosin, Brzeziny, Stryków, Zgierz (gmina wiejska), Parzęczew, Dalików, Poddębice
Po czwartku z
pracą i zwiedzaniem Rzeszowa, w piątek miałem pojechać tylko do Łańcuta i tam
spotkać się z Moniką, spakować rower do bagażnika i wrócić do Warszawy. Jednak,
patrząc na moją mapę rowerową i zaliczonych gmin, pomyślałem, że może pojadę do
Sandomierza przez Stalową Wolę, żeby połączyć Rzeszów z trasą po Roztoczu,
którą przejechałem w 2008. Jak pomyślałem, tak zrobiłem.
W piątek rano po
śniadaniu wsiadłem na rower i ruszyłem w kierunku Stalowej Woli. Pierwsze 12km
do Głogowa Małopolskiego prowadziło początkowo przez miasto, a później krajową
9. Dalej trasa prowadziła już w większości lokalnymi drogami. Tego dnia nie
było wiele atrakcji po drodze, przejeżdżałem przez mniejsze miejscowości.
Deszcz pojawiał się raz na jakiś czas, ale pokropiło z 5 minut i przestawało,
pogoda zupełnie inna niż w Warszawie, gdzie padało. Jedynie problemem był wiatr
z północnego-zachodu, ale też były spore odcinki, gdy się uspokajał więc dało
radę jechać.
Pierwszy i jedyny
dłuższy postój zrobiłem w Stalowej Woli, a dokładniej dzielnicy Rozwadów.
Zatrzymałem się w Muzeum Regionalnym. Miałem zapas czasu więc zwiedziłem
wystawę, aby dowiedzieć się więcej o okolicy zanim powstała Stalowa Wola. W
Muzeum była też kawiarnia więc napiłem się kawy i ruszyłem w drogę do
Sandomierza. Jak wyjeżdżałem, Monika dała mi znać, że rusza samochodem z
Rzeszowa.
Do Sandomierza
dojechaliśmy w tym samym czasie, ja jeszcze tylko musiałem/chciałem dokręcić 2
km, żeby było 100km na liczniku.
16 km tuż za Głogowem Małopolskim
30 km kościół w Woli Raniżowskiej
42 km kościół w Spiach
70 km dawny budynek sądu w Rozwadowie (Stalowej Woli)
71 km Muzeum Regionalne w Pałacu Lubomirskich w Rozwadowie (Stalowej Woli)
71 km Muzeum Regionalne w Rozwadowie (Stalowej Woli)
78km okolice Kotowej Woli
92 km kościół Świętej Rodziny w Trześni
100 km rynek w Sandomierzu
100 km Stare Miasto w Sandomierzu
100 km Stare Miasto w Sandomierzu
Nowe gminy przejechane: Głogów Małopolski, Raniżów, Dzikowiec, Bojanów, Zaleszany, Gorzyce, Sandomierz
Zrobiło się cieplej więc postanowiłem dołączać do Moniki (gdy jest w delegacjach) rowerem. Pierwsza okazja nadarzyła się przy okazji wyjazdu do Lublina. Podjechałem pociągiem do miejscowości najdalej wysuniętej na południe od Warszawy w kierunku lubelskim przez jaką przejeżdżałem rowerem. Był to Grabniak.
Pierwszą większą miejscowością na trasie były Ryki, wktórych zatrzymałem się na krótki postój, znalazłem kawę, wyciągnąłem przekąski i rozsiadłem się na ławce w parku. dalej kontynuowałem serwisówką, aż zobaczyłem rekę Wieprz, również na mapie pojawił mi się punkt turystyczny i na chwilę odbiłem prawo. W Kośminie znalazłem dwór rodziny Kossaków z XIX wieku jak również super urządzone pole namiotowe dla kajakarzy.
Na trasie zobaczyłem też kilka zabytków znajdujących się na liście szlaku renesansu lubelskiego.
0 km - Grabniak
22 km - Ryki - Kościół Najświętszego Zbawiciela (1908-1914)
22 km - Ryki - park miejski i dwór z 1765 roku
31 km - rzeka Wieprz
32 km - Kośmin
32 km - Kośmin - dworek Kossaków z XIX wieku
59 km - Kurów - Kościół pw Narodzenia NMP i św. Michała Archanioła z 1692 roku
60 km - Kurów - cmentarz żołnierzy Austryjackich i Niemieckich z I WŚ
64 km - Markuszów - Kościół pw. św. Ducha z 1608 roku
67 km - Zagrody - budynek mieszkalny z 1910 roku
70 km - Garbów - pałac z 1853 roku
71 km - Garbów - Kościół Przemienienia Pańskiego z 1908 roku