Wpisy archiwalne w kategorii

Australia

Dystans całkowity:10166.93 km (w terenie 184.77 km; 1.82%)
Czas w ruchu:536:25
Średnia prędkość:18.56 km/h
Maksymalna prędkość:60.30 km/h
Suma podjazdów:25094 m
Suma kalorii:52615 kcal
Liczba aktywności:303
Średnio na aktywność:33.55 km i 1h 48m
Więcej statystyk

Svoboda Park

Sobota, 1 maja 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Australia
Dzisiaj wybrałem się na pierwsze urodziny córki znajomych. Z tej okazji zorganizowali grilla w parku. Przy okazji zorganizowali zbiórkę pieniędzy dla oddziału szpitala, który pomógł Gabrieli w jej pierwszym miesiącu życia. Szczegóły tutaj.

Jadąc tam miałem spotkanie z zaspanym kierowcą, tak tłumaczę nieustąpienie mi mimo, że miałem zielone światło. Rozpędziłem się z górki, bo za światłami miałem pod górkę więc chciałem dojechać jak najdalej. Niestety na drodze stanął mi samochód, udało mi się trochę przyhamować i uderzyłem tylko w tylne koło. Zrobiłem fikołka na środku skrzyżowania, na szczęście w tym czasie byłem tylko ja i ten samochód. Kobieta zatrzymała się po kilkudziesięciu metrach zobaczyć co jej stuknęło w samochodzie, widząc mnie na ulicy podbiegła i zaczęła się tłumaczyć. Koniec końców, nic wielkiego rowerowi się nie stało, mi też.
Na miejsce grilla, gdzie były łazienki miałem jeszcze kilka kilometrów, a i tak byłem przed czasem.

Później odwiozłem znajomych samochodem do domu, a ja przejechałem się z Logan do Beenleigh, gdzie złapałem pociąg powrotny do Brisbane.
Wieczorem podjechałem na koncert znajomego, a później pojechałem do Adama do pracy na piwko.

Uwaga na powodzie! © kosiasz

Budowa ścieżki rowerowej © kosiasz

Stacja kolejowa w Beenleigh © kosiasz

Koncert rockowy w Brisbane © kosiasz



Odcinek między dwoma gwiazdkami przejechałem samochodem.

Rekreacyjnie do... pracy

Piątek, 23 kwietnia 2010 · Komentarze(1)
Kategoria Australia
Dzisiaj nie pracowałem, ale pojechałem do pracy odebrać zaległe pieniądze. W pierwszą stronę nad rzeką, a z powrotem ścieżką rowerową przez Lutwyche i Victoria Park.

Wieczorem miałem lot do Canberry na długi weekend, a w planach wejście na Górę Kościuszki, niestety organizatorzy zdecydowali o odwołaniu wycieczki z powodu deszczu (ślisko, mokro itp). Mogliśmy pójść sami, ale reszta grupy nie była, aż tak bardzo zainteresowana jak polska część wycieczki czyli ja i Michał.
Będę musiał się jeszcze raz tam wybrać.

Do i z pracy

Sobota, 17 kwietnia 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Australia
Nad rzeką do pracy na 15 (27'C) i powrót z pracy tą samą trasą po 23 (20'C).

Do i z pracy

Piątek, 16 kwietnia 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Australia
Rano wybrałem się do Polskiego Klubu, w którym jest udostępniona dla chętnych Księga Kondolencyjna. Później miałem spotkanie w organizacji księgowych.

Na deser miałem jeszcze do pracy. Pojechałem standardową, najprostszą trasą, taką samą jak wczoraj.

Do i z pracy

Czwartek, 15 kwietnia 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Australia
Klasyczna trasa bez żadnych skrótów czy urozmaiceń.

Do i z pracy

Niedziela, 11 kwietnia 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Australia
Rano zaspałem i obudziłem się na 40 minut przed rozpoczęciem pracy (czyli tyle ile zajmuje mi dojazd do niej). Szybko się zebrałem i po chwili już byłem w drodze. Skróciłem trochę trasę, pojechałem przez Kangaroo Point i ominąłem New Farm. W sumie dojechałem w 25 minut i miałem jeszcze 5 minut na przebranie się i odpoczęcie :)
Powrót już spokojny wzdłuż rzeki.

Do i z pracy

Sobota, 10 kwietnia 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Australia
Rano przed pracą nie mogłem już wysiedzieć w domu więc wsiadłem na rower trochę wcześniej.
Podjechałem do sklepu rowerowego tuż koło mojego domu i dalej pojechałem do Indooroopilly i z powrotem przez St Lucia wzdłuż rzeki do pracy. Powrót już krótką trasą.

Do i z pracy

Piątek, 9 kwietnia 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Australia
Do i z pracy. Powrót dla odmiany przez Story Bridge i Kangaroo Point.

Do i z pracy

Niedziela, 4 kwietnia 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Australia
O 5 rano skończył się mecz w Poznaniu, a na 7 miałem do pracy. Postanowiłem jeszcze się zdrzemnąć i wyjechałem dopiero o 6.30, żeby wyrobić się pojechałem trochę krótszą drogą. Wieczorem po 16 godzinach w pracy, wróciłem nad rzeką, ale też już odpuściłem sobie ścieżki nad samą rzeką i jechałem tylko ulicami wzdłuż rzeki.