Rano, tzn jeszcze przed świtem na 6 do pracy (9'C). Powrót jak wczoraj, tylko w Roma Street Parkland odbiłem do Milton do Polskiego Klubu na wybory. Wyjątkowo była otarta restauracja więc miałem okazję zjeść pierogi i napić się polskiego piwka.
Rano z pociągu do Daisy Hill, pochmurno, ale na szczęście gdy jechałem nie padało.
Z powrotem postanowiłem wrócić całą drogę na rowerze omijając ruchliwą Logan Road. Po drodze minąłem odcinek trasy rowerowej Brisbane-Gold Coast, najbardziej widoczna różnica to data ukończenia na znaku informacyjnym.
Dzisiaj po pracy (2) postanowiłem przejechać się do nadmorskiego miasta Gold Coast. Wspominałem już wcześniej, że Brisbane z Gold Coast jest połączone ponad 100-kilometrową trasą rowerową, niestety z przerwą w granicach miasta Logan (na szczęście pracują nad tym brakujących odcinkiem i już niedługo powinna być gotowa cała trasa).
Trasa prowadzi specjalną ścieżką rowerową z Brisbane do Logan i dalej z Logan do Gold Coast drogami serwisowymi wzdłuż autostrady, nie jestem pewien jak będzie wyglądał odcinek w Logan.
Gdy dojechałem nad zatokę zaczęło się już ściemniać, a jak dotarłem nad otwarty ocean było już niestety ciemno więc fotek brak. Zrobiłem sobie odpoczynek w Surfers Paradise - centrum rozrywkowym Gold Coast. Dalej podjechałem jeszcze na chwilę do znajomych, których dawno nie widziałem i z Broadbeach pojechałem do pociągu w Robina.
Od pociągu do pracy nr 2, czyli do znajomych, którym pomagam w ich biznesie. Tak się porobiło, że w końcu zostałem na grilla i piwko oraz obowiązkową grę na Nintendo Wii z Chrześnicą więc dzisiaj krótki dystans.
Dzisiaj jest dzień wolny w Australii - Urodziny Królowej. Postanowiłem się przejechać trasą Mt Coot-Tha Challenge 2010. Brałem udział w Great Brisbane Bike Ride w 2009 roku (bez odcinka na Mt Coot-Tha), ale w tym roku musiałem odpuścić z powodu na pracę. Zmieniłem trochę trasę, gdyż rajd prowadził przez nowy tunel pod rzeką przez który normalnie nie można przejeżdżać rowerem (tzn można, ale mandat wynosi AU$60).
Na rozgrzewkę miałem 8 kilometrów i po nich zaczął się 5-kilometrowy podjazd. Na górze czekała mnie panorama Brisbane, a później zjazd na dół góry. Dalej pojechałem wzdłuż autostrady, którą przekroczyłem rzekę. Zrobiłem sobie postój tuż koło mostu i po przerwie nie mogłem prawie jechać, tak mnie bolały nogi po ostatnich kilku dniach jazdy. Po drodze przejechałem jeszcze przez park Rocks Riverside - poniżej kilka fotek Piotrka z zeszłego roku.
Po wczorajszym miałem dzisiaj zrobić krótszą trasę, ale w końcu jak w drodze powrotnej z pracy wskoczyłem na Kedron Brook Bikeway tak dobrze mi się jechało, że dotarłem aż do Keppera. Przedostałem się przez górkę do The Gap skąd w drodze powrotnej trzymałem się Enoggera Creek Bikeway, od której w pewnym momencie odbiłem i przejeżdżając przez Kurilpa Bridge dotarłem do domu.
Rano wstałem o 5.30, obejrzałem sobie drugą połowę meczu Urugwaj-Francja i po ostatnim gwizdku wsiadłem na rower i pojechałem do pracy. Rano było 9'C.
Po pracy o 16 postanowiłem zajrzeć na tereny między lotniskiem a portem. Pokręciłem się po tej przemysłowej dzielnicy, jak można było się spodziewać nic ciekawego tam nie ma. Próbowałem dostać się nad zatokę, i udało mi się dojechać nad ujście rzeki do zatoki, ale w nocy nic nie było widać.
W drodze powrotnej wyskoczyłem koło lotniska i uznałem, że skoro jestem tak blisko to mogę odbić te kilka kilometrów i podjechać tam. W hali przylotów odpocząłem sobie chwilkę popijając kawę i nadszedł czas na powrót do domu.
Gdy dojechałem do Centrum, spojrzałem na licznik i uznałem, że skoczę jeszcze do St Lucia i będę miał 2000km przejechane w tym roku (lepiej późno niż w cale - wg moich planów powinienem przekroczyć 2k do końca maja).
Jak dojechałem do domu było znowu tylko 10'C, ale po tylu kilometrach nie czułem tej temperatury :)
Kilka fotek: Most po prawej powstał 20 lat temu, w tym roku został otwarty jego duplikat po lewej, żeby zwiększyć przepustowość obwodnicy Brisbane. Na nowej części została dodana ścieżka rowerowa, część Moreton Bay Cycleway.
Wreszcie koniec egzaminów na studiach. Wróciłem po 12 do domu i postanowiłem się gdzieś dalej przejechać. Wszedłem na trasy pingwina, później na bikemaps i tak spędziłem ponad godzinę, że aż prawie odechciało mi się jechać gdziekolwiek. Zdecydowałem, że pojadę przed siebie i około 17 zacznę szukać drogi powrotnej (wtedy zaczyna się ściemniać).
W pierwszej połowie trasy miałem dobrą średnią ok 23km/h, ale później nazbierało się kilka górek i trochę spadło, ale utrzymałem powyżej 20.
W drodze powrotnej podjechałem do Lone Pine Koala Sanctuary, byłem tam kiedyś więc fotki ze zwierzętami archiwalne. Stamtąd wskoczyłem na dobrze znaną mi trasę wzdłuż Western Freeway i nad rzeką dojechałem do domu.
___ Na wiosnę (wrzesień, październik) w Australii następują ataki ptaków na ludzi. Związane jest to z okresem godowym i niektóre ptaki starają się chronić swojego terytorium.