Noosa - Sunshine Coast Hinterland

Sobota, 23 kwietnia 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Australia
Na sobotę zaplanowaliśmy męski wypad do lasu. Wstaliśmy nie za wcześniej (wakacje) i ok 10 wyjechaliśmy w kierunku Sunshine Coast Hinterland.



Piotrek ustalił trasę na ok 60-70km, na początku wszyscy byli zachwyceni. Po kilku kilometrach asfaltem wjechaliśmy do lasu i zaczęła się fajna jazda.





Zrobiliśmy sobie krótki postój nad zalewem, przy okazji uzupełniliśmy wodę w bidonach i pojechaliśmy dalej. Niestety okazało się, że z powodu ostatnich deszczów trasa jest nieprzejezdna, można by przejść te 10km, ale w australijskich lasach lepiej nie ryzykować spotkania węża czy innego dzikiego zwierza.



Pojechaliśmy kilka kilometrów asfaltem i nastąpiło rozstanie, na 25km Adam i Sam wrócili do domu, a ja z Pedrosem pojechaliśmy dalej w międzyczasie korygując naszą dalszą trasę. W pewnej chwili mięliśmy ambitny plan dobicia do setki, ale 80km też jest dobre. Z miejscowości Pomona pojechaliśmy na północ, gdzie znajome widoki przypomniały nam trasę z przed dwóch lat.





Z asfaltu skręciliśmy na żwirówkę, która po chwili przemieniła się w trasę przez las pod górę, do tego co chwilę musieliśmy otwierać furtki, gdyż ścieżka prowadziła przez prywatne posesje.



Na szczycie góry po kilku kilometrach prowadzenia rowerów z przerwami na jazdę, zobaczyliśmy widok na całą okolicę oraz ocean spokojny.





Stąd zjechaliśmy na dół i przed nami było kilkanaście kilometrów jazdy powrotnej. Na miejscu w Noosaville spotkaliśmy resztę wycieczki. Trafiliśmy akurat na zachód słońca więc nie mogliśmy się powstrzymać się od zrobienia sobie zdjęć z zachodem słońca, palmami i rowerami.





Noosa - Peregian Beach

Piątek, 22 kwietnia 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Australia
Z okazji 5-dniowej przerwy wielkanocnej już od dłuższego czasu planowaliśmy z Pedrosem wyskoczyć gdzieś z rowerami poza miasto. Z czasem znalazło się więcej chętnych i w końcu w piątek spakowaliśmy się i pojechaliśmy w 6 osób do Noosa Heads.

Gotowi na wakacje © kosiasz


Byliśmy już tam z Piotrkiem z rowerami przed jego chwilowym powrotem do Ojczyzny w 2009 roku.

Na początek pierwszego dnia zabraliśmy ze sobą dziewczyny i pojechaliśmy wzdłuż oceanu do Peregian Beach, gdzie zatrzymaliśmy się na barbecue.

Barbecue © kosiasz


Z Piotrkiem niedawno kupiliśmy sobie koszulki rowerowe Polski i miały one swój debiut tego dnia.

Polska © kosiasz


Mt Joyce Escape-2011 MTBA Marathon Championships

Niedziela, 17 kwietnia 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Australia
Akurat w tę niedzielę odbywały się Mistrzostwa Australii, Pedro postanowił mi pokazać jak wygląda maraton MTB. Dzień wcześniej pojechaliśmy odebrać zestaw startowy, ja kupiłem sobie również koszulkę rowerową przygotowaną na te zawody.

W drodze na zawody © kosiasz


Góra Mt Joyce znajduje się ok 80km na południe od Brisbane, a zawody odbywały się w świeżo otwartym parku rowerowym, nad zalewem w górach.

Trasa maratonu © kosiasz


W pełni sił przed maratonem © kosiasz


Rajd okazał się trudny, (Pedro to przyznał), w sumie trasę 35km (miało być 40) przejechałem w 4 godziny (odpoczynek wliczony) i zająłem miejsce 60 z 65 :) Chyba jednak wolę spokojną jazdę bez ścigania się, ale to nie oznacza, że nie spróbuję jeszcze swoich sił w zawodach rowerowych.

W pewnym momencie jak zrobiłem fikołka w krzaki, to ktoś z tyłu mi pogratulowałem ładnego lotu. Po chwili ktoś mi powiedział, że widział węża w okolicy mojego upadku, dobrze, że na niego nie wpadłem :/

Po rajdzie © kosiasz


Poniżej filmik nakręcony na jednej z tras w tym parku.

Piwko po pracy

Czwartek, 14 kwietnia 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Australia
Po pracy umówiliśmy się z Adamem, że go odwiedzimy w Polskim Klubie, gdzie uraczył nas polskim piwkiem. Po tym pojechaliśmy we trójkę na przejażdżkę po mieście i trafiliśmy do Powerhouse, gdzie napiliśmy się kolejnego browarka.

Niedziela na Straddie

Niedziela, 10 kwietnia 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Australia
Dzisiaj wybrałem się z Pedrosem i Martą na trzecią największą na świecie wyspę piaskową. Pobudka wczesna o 5 (tzn taka jak codziennie do pracy), samochód zostawiliśmy na parkingu w Cleveland, a o 7 płynęliśmy już promem na North Stradbroke Island.

Na początek pojechaliśmy nad jezioro Brown Lake, gdzie mieliśmy śniadanie. Po chwili odpoczynku ruszyliśmy dalej w drogę.

W drodze do Brown Lake na North Stradbroke Island © kosiasz


Relaks nad Brown Lake © kosiasz


Kolejne ok 5 km jechaliśmy asfaltem w poprzek wyspy i wtedy odbiliśmy nad kolejne jezioro, tym razem Blue Lake.

Nad Blue Lake © kosiasz


Na trzeciej największej na świecie wyspie piaskowej © kosiasz


Po kolejnych kilku kilometrach zobaczyliśmy już ocean, najpierw trzeba było przejść przez grząski piasek, ale na plaży był już mocno ubity, stąd też wiele samochodów na nim.

10km na plaży © kosiasz


Eksploracja wydm © kosiasz


Plażą jechaliśmy ok 10km. Gdy dojechaliśmy do miejscowości Point Lookout, chcieliśmy się wykąpać w oceanie, do czego sprzyjała pogoda. Niestety akurat dzisiaj rekiny miały łatwą wyżerkę, ławica ryb wpłynęła do zatoki, a stado rekinów podpływało co chwilę, żeby zaspokoić swój głód.

Uwaga na rekiny! © kosiasz


Rekiny na wyżerce © kosiasz


Sesja na skałkach © kosiasz


Po chwili, sami zgłodnieliśmy i poszliśmy na lunch do smażalni ryb. Po posiłku wybraliśmy się na spacer wokół przepięknego North Gorge.

Odpoczynek nad oceanem © kosiasz


North Stradbroke Island © kosiasz


Zdobywcy © kosiasz


Kolejny etap na rowerach to powrót do Dunwich, gdzie napiliśmy się piwka na zmęczone mięśnie.

Dirt Fest

Niedziela, 3 kwietnia 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Australia
Dzisiaj odbywały się zawody XC na Sunshine Coast na północ od Brisbane. Pobudka o 5 rano, wrzucamy rowery na pakę i jazda ok 100km do lasu.

Gotowi na rajd © kosiasz


Były to moje pierwsze jakiekolwiek zawody w terenie. Pętla miała 7 km i była opcja krótka - 3 kółka i długa - 7. W ostatnich dniach padało i organizatorzy przed startem informowali o błocie, którego można się spodziewać na trasie. Jednak jego ilość była taka, że prawie połowę trasy musieliśmy prowadzić rowery. Dodatkowo jeszcze nie nauczyliśmy szybkiego wypinania w terenie i ok 5-6 razy wylądowałem w środku błota czy w krzakach. Po pierwszym kółku zdecydowaliśmy się zakończeniu udziału w wyścigu.

Po rajdzie © kosiasz


Za 2 tygodnie jedziemy na maraton, nie będzie tak łatwo się wycofać w trakcie - i tak trzeba wrócić do punktu startu.

Daisy Hill

Sobota, 2 kwietnia 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Australia
Rano rzuciliśmy rowery na pakę i prosto z pracy o 12 ruszyliśmy w kierunku Daisy Hill, żeby w lesie wypróbować nowe pedały. Daisy Hill Forest to jedno z trzech głównych miejsc (obok Mt Coot-Tha i Nerang) w okolicach Brisbane, gdzie przygotowane są specjalne trasy MTB.

Chcieliśmy potrenować wypinanie się z pedałów w terenie i na początku szło nam dobrze, aż do pierwszej skuchy. Tuż po wjechaniu do "Tunelu Miłości" Piotrek przytulił się do kamieni i jazda na dziś się skończyła. Szybki powrót do samochodu i pędem do serwisu rowerowego, żeby naprawić przednią manetkę na jutrzejszy rajd.

Daisy Hill Forest © kosiasz

China Town

Wtorek, 29 marca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Australia
Dzisiaj po pracy odebraliśmy rowery z serwisu i postanowiliśmy je przetestować. Jak się później okazało, chłopaki nie wykonali dobrej roboty, właściwie to nie zauważyłem różnicy.

Najpierw pojechaliśmy do City w kierunku China Town, tam zrobiliśmy krótki postój na kilka fotek i dalej ulicami pojechaliśmy do Hamilton. Zaczęło padać więc zatrzymaliśmy się w restauracji, w której kiedyś pracowałem. Gdy przestało padać do domu wróciliśmy nad rzeką.

China Town © kosiasz

Miasto noca

Środa, 23 marca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Australia
12h w pracy to już normalka więc postanowiliśmy wykrzesać dodatkowe siły i wieczorem wyskoczyliśmy na rowery. Piotrek powiedział, że nie był jeszcze nigdy w dzielnicy Bulimba więc wyruszyliśmy w tamtym kierunku.

W pierwszą stronę pojechaliśmy północnym brzegiem rzeki przez City, New Farm, Teneriffe. W Powerhouse odbywa się teraz coroczny comedy festival, o tej porze jednak widzieliśmy jedynie ludzi wychodzących po występach kabareciarzy.

Brisbane Comedy Festival © kosiasz


Rzekę, żeby dojechać do Bulimby postanowiliśmy przekroczyć przez Gateway Bridge (otwarcie ścieżki rowerowej było w czerwcu zeszłego roku). Na szczyt prowadzi ok 1km 5% podjazd. Na górze zrobiliśmy sobie postój, Piotrek jeszcze się nie przyzwyczaił do SPD i miał bliskie spotkanie z betonem. Niestety przy okazji upadku przestała działać manetka od przedniej przerzutki. Szybko skorygowaliśmy naszą trasę powrotną i wycieczkę skończyliśmy w Bulimba. Czekając na City Cata (prom) zaspokoiliśmy pragnienie zimnym piwkiem.

Bulimba Ferry © kosiasz


Piwko na zmęczenie © kosiasz


Po drodze zrobiliśmy sobie jeszcze kilka zdjęć na wodzie.

Brisbane nocą © kosiasz