Najpierw rano krótko do City po książkę do szkoły i fryzjera, a później do pracy. Do pracy temperatura 18'C a z powrotem tylko 12'C. Zimna ta zima tego roku.
Wreszcie wybrałem się do pracy na rowerze. Wiedząc, że trasa zajmie mi ok 50 min, wyruszyłem trochę wcześniej, żeby trochę odpocząć i być gotowym do pracy na czas. Do domu wracałem po 22 i jechało się całkiem przyjemnie i nawet nie czułem 12'C. Ale przecież zima jest :)
Kolejna testowa przejażdżka do pracy, żeby sprawdzić czy będę nadawał się do pracy. w Jedną stronę jechałem ok 50 minut spokojnym tempem (wliczając wszystkie postoje na światłach itp). Teraz powinienem bardziej regularnie jeździć na rowerze :) a przynajmniej dopóki lato się nie zacznie gdy od samego wyjścia z domu jest się cały mokry.
Dzisiaj był chyba pierwszy dzień w tym roku, gdy temperatura nie przekroczyła 20'C, dodatkowo od wczoraj wieje silny wiatr - jak na złość prawie cały czas wiał w niekorzystną dla mnie stronę.
Wracając do Brisbane postanowiłem ominąć ruchliwą Logan Road i pojechałem dłuższą trasą, ale przynajmniej bezpieczniejszą. Dalej już pojechałem tak jak przyjechałem wczoraj czyli ścieżką rowerową wzdłuż autostrady łączącej Brisbane z Gold Coast i dalej lecącą dookoła Australii.
W piątek wybrałem się do znajomych do Logan na południe od Brisbane. Niestety Logan to czarna dziura na trasie rowerowej z Brisbane na Gold Coast. Po 14 km jazdy ścieżkami rowerowymi musiałem wskoczyć na najruchliwszą drogę w Logan i jechać nią kolejne 8 km. Nie za bardzo lubię jeździć takimi drogami, ale nie było wyboru. Zaraz za Logan ścieżka rowerowa znowu się zaczyna i ciągnie się aż do granicy stanu Queensland z Nową Południową Walią.
W środę wybrałem się testowo do pracy zobaczyć jak wygląda krótsza trasa i ile czasu zajmuje. Jest ona krótsza o ok 5 km, ale za to jest więcej po górkę i prowadzi ruchliwymi drogami. Do domu wróciłem dłuższą ok 15km trasą rowerową wzdłuż rzeki. Chyba będę tę drugą opcję wybierał - bezpieczniejsza.
W niedzielę po dwóch dniach pożegnań z Piotrkiem wybrałem się na leniwą wycieczkę rowerową. Na Goodwill Bridge spotkałem się z Jacksonem i Sandrą, ale niestety mają tylko jeden rower i jedna osoba musiała jechać na rolkach. W tej sytuacji prędkość była bardzo spokojna i można było sobie porozmawiać. W planie mieliśmy by pojechać na Car Show na Eagle Farm Racecourse, niestety z powodu piątkowych opadów deszczu murawa na tym stadionie była zbyt nasiąknięta, żeby można było wjechać tam samochodami i impreza została odwołana.
Na śniadanie zatrzymaliśmy się niedaleko w mojej byłej restauracji. Okazało się, że był to bardzo dobry pomysł, gdyż od razu dostałem ofertę pracy :) Tak więc od przyszłego tygodnia znowu będę pracował jako kelner.
W drodze powrotnej zahaczyliśmy jeszcze o Powerhouse czyli elektrownię przerobioną w centrum kultury. Tego dnia był ostatni moment na obejrzenie zdjęć nagrodzonych podczas konkursu World Press Photo 2009. Znalazło się tam także kilka zdjęć z Polski lub zrobionych przez Polaków. (Na drugim zdjęciu widzimy lipcową plażę we Władysławowie)
Po południu wybrałem się na przejażdżkę po mieście. Dołączył do mnie mój francuski współlokator, który kilka miesięcy temu kupił sobie rower i jeździł na nim tylko ze 3-4 razy. Oprowadziłem go o mieście, zrobiliśmy trasę wzdłuż rzeki.