Do pracy 14.18 km i 43 minuty - 19'C Z pracy 14.10 km i 44 minuty - 12'C
Na mapce trasę zaznaczyłem tylko w jedną stronę bo taka sama jest trasa powrotna. Zaznaczałem na satelitarnej więc na zwykłej mapie czasem się nie pokrywa z siatką ulic.
Najpierw rano krótko do City po książkę do szkoły i fryzjera, a później do pracy. Do pracy temperatura 18'C a z powrotem tylko 12'C. Zimna ta zima tego roku.
Wreszcie wybrałem się do pracy na rowerze. Wiedząc, że trasa zajmie mi ok 50 min, wyruszyłem trochę wcześniej, żeby trochę odpocząć i być gotowym do pracy na czas. Do domu wracałem po 22 i jechało się całkiem przyjemnie i nawet nie czułem 12'C. Ale przecież zima jest :)
Kolejna testowa przejażdżka do pracy, żeby sprawdzić czy będę nadawał się do pracy. w Jedną stronę jechałem ok 50 minut spokojnym tempem (wliczając wszystkie postoje na światłach itp). Teraz powinienem bardziej regularnie jeździć na rowerze :) a przynajmniej dopóki lato się nie zacznie gdy od samego wyjścia z domu jest się cały mokry.
Dzisiaj był chyba pierwszy dzień w tym roku, gdy temperatura nie przekroczyła 20'C, dodatkowo od wczoraj wieje silny wiatr - jak na złość prawie cały czas wiał w niekorzystną dla mnie stronę.
Wracając do Brisbane postanowiłem ominąć ruchliwą Logan Road i pojechałem dłuższą trasą, ale przynajmniej bezpieczniejszą. Dalej już pojechałem tak jak przyjechałem wczoraj czyli ścieżką rowerową wzdłuż autostrady łączącej Brisbane z Gold Coast i dalej lecącą dookoła Australii.
W piątek wybrałem się do znajomych do Logan na południe od Brisbane. Niestety Logan to czarna dziura na trasie rowerowej z Brisbane na Gold Coast. Po 14 km jazdy ścieżkami rowerowymi musiałem wskoczyć na najruchliwszą drogę w Logan i jechać nią kolejne 8 km. Nie za bardzo lubię jeździć takimi drogami, ale nie było wyboru. Zaraz za Logan ścieżka rowerowa znowu się zaczyna i ciągnie się aż do granicy stanu Queensland z Nową Południową Walią.
W środę wybrałem się testowo do pracy zobaczyć jak wygląda krótsza trasa i ile czasu zajmuje. Jest ona krótsza o ok 5 km, ale za to jest więcej po górkę i prowadzi ruchliwymi drogami. Do domu wróciłem dłuższą ok 15km trasą rowerową wzdłuż rzeki. Chyba będę tę drugą opcję wybierał - bezpieczniejsza.
W niedzielę po dwóch dniach pożegnań z Piotrkiem wybrałem się na leniwą wycieczkę rowerową. Na Goodwill Bridge spotkałem się z Jacksonem i Sandrą, ale niestety mają tylko jeden rower i jedna osoba musiała jechać na rolkach. W tej sytuacji prędkość była bardzo spokojna i można było sobie porozmawiać. W planie mieliśmy by pojechać na Car Show na Eagle Farm Racecourse, niestety z powodu piątkowych opadów deszczu murawa na tym stadionie była zbyt nasiąknięta, żeby można było wjechać tam samochodami i impreza została odwołana.
Na śniadanie zatrzymaliśmy się niedaleko w mojej byłej restauracji. Okazało się, że był to bardzo dobry pomysł, gdyż od razu dostałem ofertę pracy :) Tak więc od przyszłego tygodnia znowu będę pracował jako kelner.
W drodze powrotnej zahaczyliśmy jeszcze o Powerhouse czyli elektrownię przerobioną w centrum kultury. Tego dnia był ostatni moment na obejrzenie zdjęć nagrodzonych podczas konkursu World Press Photo 2009. Znalazło się tam także kilka zdjęć z Polski lub zrobionych przez Polaków. (Na drugim zdjęciu widzimy lipcową plażę we Władysławowie)