Dzisiaj miałem na 15 (22'C) do pracy więc sobie spokojnie bez pośpiechu pojechałem nad rzeką. Powrót po 22 (10'C) też nad rzeką.
Dzisiaj rano wyczytałem w necie, że znowu policja się czai na rowerzystów na trasie rowerowej nad rzeką, łapią tych co jadą za szybko. Oficjalnie nie mogą wlepić mandatu, bo nie ma obowiązku posiadania atestowanego prędkościomierza więc sprawdzają czy rower posiada światła i dzwonek (te dwie rzeczy plus kask są obowiązkowe w Australii).
Rano z pociągu w Loganlea, a po pracy pojechałem do Beenleigh. Jednak po drodze zobaczyłem znak "Adventure Trail" i postanowiłem sprawdzić tę trasę. Poprowadziła mnie ona po Eagleby i wyprowadziła na trasę na Gold Coast. Postanowiłem dojechać do najbliższej stacji kolejowej i wrócić do domo i tak dojechałem do Ormeau, leżące już w granicach Gold Coast.
Przespałem pierwszą połowę meczu o trzecie miejsce, wstałem równo z gwizdkiem na przerwę. Szybko się wyszykowałem i do pracy dojechałem na ostatnie 10 minut meczu, nie czułem wielkiej potrzeby oglądania tego meczu więc pojechałem dłuższą trasą nad rzeką.
Po pracy miałem zrobić trasę jak wczoraj, ale wskoczyłem na Nudgee Rd i postanowiłem sprawdzić dokąd mnie zaprowadzi :) Jak się spodziewałem dojechałem do Nudgee Beach. Z powrotem wróciłem ścieżką rowerową przy Nudgee Creek, a dalej z Toombul tak jak wczoraj.
Dzisiaj praca w Logan więc tylko z pociągu w Loganlea do Daisy Hill i wieczorem do pociągu w Beenleigh.
Jak pisałem, ostatnio sporo mostów jest otwieranych w Brisbane. Dzisiaj ukazał się artykuł i miasto myśli o kolejnym "zielonym moście" dla rowerzystów i pieszych. Jest kilka propozycji, kiedyś nawet wklejałem schemat propozycji.
PS. Miejski system wypożyczalni rowerów w Montrealu ma taką reklamę :)
Rano znowu pobudka o 4.30 na półfinał MŚ, po pierwszej nudnej połowie uznałem, że nie muszę się spieszyć do pracy na końcówkę meczu więc pojechałem długą trasą. Przed rozpoczęciem pracy obejrzałem ostatnie 15 minut meczu.
Po pracy powrót tą samą trasą. W Centrum podskoczyłem na uniwersytet - przypomniałem sobie, że dzisiaj pierwszy dzień zajęć i wyrobiłem się na ostatnie 5 minut :)
Ostatnio w Brisbane tydzień bez nowego mostu to tydzień stracony więc w niedziele było otwarcie kolejnej przeprawy przez rzekę. Tym razem kolejny płatny most, ale na szczęście za przejazd rowerem nie trzeba płacić.
Rano pobudka o 4.30 na mecz Urugwaj-Holandia, po pierwszej połowie muszę jednak wyjeżdżać do pracy, było wyjątkowo ciepło - 14'C. Postanowiłem pojechać krótszą trasą, żeby zdążyć na końcówkę meczu. Tak przyspieszyłem, że po 25 minutach byłem w pracy i obejrzałem ostatnie 20 minut meczu.
Z pracy wróciłem już trasą nad rzeką. Po drodze zatrzymałem się w Merthyr Park i postanowiłem trochę poćwiczyć na znajdującej się tam "siłowni". Dawno nie robiłem żadnych ćwiczeń więc trochę mnie to zmęczyło :)
Dzisiaj pojechałem rano do pracy w RSL. Akurat w sali, którą wynajmujemy odbywały się pierwsze zajęcia Tai Chi więc postanowiłem sprawdzić i zacząłem pracę godzinę później :) Po RSL pojechałem prosto do Daisy Hill do znajomych pomóc im w sprawach księgowych. Zostałem tam na noc, gdyż i tak miałem przyjechać następnego dnia rano.