5000km

Środa, 29 grudnia 2010 · Komentarze(3)
Kategoria Australia
Trzeci i ostatni dzień dobijania do 5000km.

Dzisiaj wyjątkowo dzień przerwy od deszczu. Wstałem trochę później niż planowałem i wyjechałem z domu przed 10. Chciałem zrobić 50km, ale jechało się dobrze bez deszczu, jedynie trochę wiało ale dałem radę. Po 50km uznałem, że nie jest tak najgorzej i postanowiłem dorzucić dodatkowe 20km i przekroczyć długo oczekiwaną granicę dzisiaj.

Po zeszłorocznych 3000 i tegorocznych 5000 i widząc moją "regularną" jazdę chyba nie będę podwyższał poprzeczki na przyszły rok.

Komentarze (3)

Ja mieszkam w "słonecznym stanie" i dzisiaj jest pierwszy słoneczny dzień od miesiąca, wiele miejscowości jest odciętych od świata przez opady, a ma jeszcze lać ze dwa miesiące.
Na szczęście dzisiaj lecę na weekend do Melbourne, ale tam ma być jutro 38'C

kosiasz 07:03 czwartek, 30 grudnia 2010

Wszędzie katastrofy!
U nas śnieg, w Australii (jak słyszałem) powodzie.
A rowerzyście jak zwykle kręcą ;-)
Pozdrowienia!

WrocNam 05:28 czwartek, 30 grudnia 2010

Zastanawiałem się, gdzie w tej chwili może padać deszcz, skoro wszystko jest pokryte śniegiem...ale spojrzałem na dane i już wiem, że w Australii. ;)
Gratulacje za 5000 km!

Misiacz 13:43 środa, 29 grudnia 2010
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa zesla

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]