Dzisiaj znowu pojechałem pooglądać mieszkania i wreszcie znalazłęm pierwsze, które podoba mi się, ma dobrą lokalizację i jeszcze cena jest dobra. Teraz muszę przedstawić ofertę dwóm kumplom i mam nadzieję, że nie będę musiał już więcej oglądać kolejnych mieszkań.
Dzisiaj pierwszy dzień wiosny i trochę chłodniej niż przez ostatnie 2 tygodnie zimy (pobity rekord ciepła - ponad 35'C 24-tego Sierpnia). Jak wyjechałem o 9 było tylko 17'C, ale teraz już jest 21'C.
Pojechałem do dzielnicy Tenerife obejrzeć apartament pod wynajem, całkiem fajny, teraz muszę kumpli namówić na niego. W drodze powrotnej pokrążyłem po New Farm - w tej dzielnicy najbardziej bym chciał mieszkać w tej chwili. Następnie przejechałem przez Kangaroo Point (druga w moim rankingu) i na koniec tuż przed domem South Bank (trzecia) i moja obecna dzielnica Highgate Hill (czwarta).
Wczoraj położyłem się spać dopiero ok 2, a dzisiaj musiałem wstać o 6.30. Pospałem do 7 i do pracy przypłynąłem CityCatem. Do domu wróciłem już na rowerze.
Przed pracą pojechałem na oglądanie mieszkań pod wynajem. Pierwsze było za dobrą cenę i w dobrej lokalizacji, ale stan kiepski więc odpuściłem. Drugie to już przypadkiem, bo miałem jeszcze trochę czasu do rozpoczęcia pracy. Wstąpiłem do starej fabryki przerobionej w apartamentowiec. Obejrzałem sobie dwójkę i jedynkę - fajnie wykończone, w kompleksie basen i siłownia, ale na razie nie na moją kieszeń :)
Po pracy w drodze powrotnej wstąpiłem na chwilę do znajomego, pracującego w barze w hotelu. Przy piwku chwilkę pogadaliśmy trzeba było wracać do domu.
1.11 h / 20.23 km / 28'C oglądanie domów w drodze do pracy 0.53h / 15.66 km / 21'C piwko tu, piwko tam
Przy okazji czerwcowego kursu o wolontariacie zgłosiłem się do pomocy przy organizacji rajdu rowerowego Redlands Classic Ride. W sierpniu otrzymałem maila ze szczegółami i okazało się, że mam być w Victoria Point o 5.30 w niedzielę rano. Szybko sprawdziłem komunikację miejską i... żadnej nie było w tym czasie. Wtedy sprawdziłem na mapach google ile to jest kilometrów z South Bank i zdecydowałem, że pojadę tam na rowerze.
W nocy z soboty na niedzielę ustawiłem sobie budzik na 2 nad ranem. Na dojazd dałem sobie 3 godziny - 1 godzinę zapasu, bo nie znałem drogi no i jechałem w środku nocy. Jak się okazało 40 kilometrów przejechałem w 2 godziny więc byłem godzinę przed czasem. Już byli pierwsi organizatorzy więc pomogłem z rozstawieniem namiotów i po pół godzinie już zaczęli się zjeżdżać pierwsi rowerzyści (wszyscy mięli rowery w samochodach).
Moim zadaniem podczas rajdu miało być wskazywanie kierunku rowerzystom dojeżdżającym do ronda, na którym stałem. Niestety organizatorzy zapomnieli mi powiedzieć, że zawodnicy będą wjeżdżać na nie 3 razy za każdym razem z innej strony - poinformowali mnie tylko o pierwszym wjeździe. Na początku zrobił się chaos, ale później już się wyrobiłem i biegałem dookoła ronda ze 3 godziny.
Do domu wróciłem już samochodem, inny wolontariusz podrzucił mnie na South Bank.
Po godzinnym odpoczynku wsiadłem na rower i pojechałem do pracy.
Był to męczący dzień.
South Bank -> Victoria Point 2.02.50 / 40.02 / 15'C Do pracy 0.45.00 / 14.44 / 25'C Z pracy 0.54.55 / 14.64 / 15'C
Rano do pracy pojechałem normalną trasą. Powrót trochę wydłużyłem i pojechałem do University of Queensland, gdzie odbywał się uniwersytecki mecz, któregoś z rugby/futboli (grają tutaj w rugby league, rugby union i australian football). Z boku dziewczyny trenowały netball (dziwny sport, połączenie piłki ręcznej i koszykówki) i byli też fani tenisa i pływania. Ogólnie sporo ludzi tam było.
Rano (6) 44 min / 14.42 km / 15'C Popołudniu (15) 1.18 h / 25.90 km / 25'C
Dzisiaj wyszedłem z domu już o 6 rano. Po drodze w parkach sporo ludzi jak na tę porę, dużo biegaczy, rowerzystów i ludzi uprawiających różne inne sporty. W drodze powrotnej wstąpiłem na uczelnię, gdzie musiałem dokończyć pracę zaliczeniową.
Rano 41 min - 14.22 km - 12'C Popołudniu - 43 min - 15.36 km - 22'C